Witajcie! :>
Właśnie wróciłam do domu z Brodnickiego Domu Kultury, gdzie zawitała do nas ekipa Polski Światłoczułej z filmem Body/Ciało w reżyserii Małgorzaty Szumowskiej, a także kostiumograf Pani Julia Jarża-Brataniec, która wraz z Panią Katarzyną Lewińską stworzyła "kreacje" do filmu.
W tym miejscu chciałabym wszystkich zachęcić do brania udziału w takich przedsięwzięciach, gdyż to wspaniała forma spędzenia czasu, a i film najwyższej klasy. Polecam! :)
Powiem szczerze, że słyszałam o tym filmie kiedyś, było o nim dość głośno, a w umyśle migały mi pojedyncze kadry z filmu. Nie wiedziałam jednak nic więcej, obiecałam sobie jedynie, że kiedyś obejrze ten film. I tak oto nadarzyła się okazja i już wiedziałam, że chce iść na to wydarzenie do BDK. Nie żałuje, bo i nie ma czego.
O czym ogólnie jest film?
Jest to dramat, którego akcja "kręci się" wokół tematu anoreksji, śmierci, opuszczenia przez bliskich. Ale głównym wątkiem jest właśnie wątek Olgi, anorektyczki, która sobie nie radzi po śmierci matki, obwinia za te śmierć ojca i chce go nienawidzić połączony z postacią Janusza, ojca pijaka, który nie radzi sobie chyba nawet bardziej niż jego córka. Jest cyniczy i jakby pozbawiony wszelkich uczuć, choćby względem córki, ale i otaczającego go świata, śmierci. W środku tej relacji postawiona jest postać terapeutki Anny, która jest niczym stara panna, ale dla odmiany z psem, nie z kotem. Ubiera się niemodnie, ale ma ciekawe metody leczenia osób chorych na anoreksje. Tyle jeśli chodzi o ogólny zarys, myślę że dość zachęcający :)
Od samego początku moim rozważaniom poddałam tytuł, to on był dla mnie zagadką, on przykuł moją uwage i skłonił do refleksji. Czym jest owe ciało? Czemu akurat taka nazwa? Miałam mętlik, gdyż jednocześnie moją głowe wypełniały gonitwy myśli, możliwych scenariuszy, a z drugiej była ona pusta. Na spotkaniu po filmie, pewna Pani powiedziała, że jej się ten film kojarzył z anoreksją, oraz że to było dla niej wręcz oczywiste skojarzenie. Po obejrzeniu filmu jej spojrzenie uległo zmianie. Ale ja chciałabym się zastanowić nad tą anoreksją, bo mnie nigdy ona nie przyszła do głowy, choć można by powiedzieć, że to była najbardziej oczywista myśl. Czemu nie wpadłam na to? Nie wiem, może właśnie dlatego, że to było takie proste.
Nie mniej już w trakcie trwania filmu chciałam sobie spisywać skojarzenia odnośnie tytułu, oscylowałam wokół "ciała" i gnębiłam owe ciało, ale zaczęłam pisać słowa dopiero pod koniec seansu. Te słowa to:
śmierć-zwłoki, ograniczenie, przeszkoda, forma, kształt, ułomność, maska, określenie, narzędzie.
Jak widziecie jest tego sporo, a i tak sądze że każdy dopisałby więcej po obejrzeniu przez siebie filmu. Każde te słowo miało być dla mnie nowym określeniem dla ciała, nowym wytłumaczeniem, które poprzez sceny dostrzegałam. Przykładowo poprzez "określenie", chodziło mi o określania ludzi na podstawie tego kim są, zawodu, choć tak naprawde nic o nich nie wiemy. Tworzenie przez ludzi hierarchii wartościowości ludzi i ich przydatności względem nas. Jakież to prawdziwe w dzisiejszym świecie...
Więcej słów nie wyjaśnie, chciałabym abyście sami po obejrzeniu spróbowali dopisać własne wyjaśnienie każdego ze słów i własne słowa-skojarzenia.
Tyle w kwestii tytułu, aby za wiele nie zdradzać. Nie mniej przyjrzyjcie się mu, bo warto :)
Co do obsady, to musze przyznać, że jest naprawdę dobra. Czy to główne postacie, czy drugoplanowe, każda odegrana rola była dobra, albo bardzo dobra. Osobiście zachwyciła mnie rola Anny, w którą wcieliła się Maja Ostaszewska, która tą rolą, moim zdaniem, udowodniła jak dobrą jest aktorką. Nie da się też przejść obojętnie wobec znakomitej postaci Olgi, w którą wcieliła się Justyna Suwała. Co więcej to był debiut tej aktorki! Chyle czoła, trzeba przyznać, że świetnie odegrała postać zagubionej anorektyczki. Także inne role świetne, np. Janusza Gajosa, czyli prokuratora-pijaka, ojca Olgi .
Aktorzy naprawdę pokazali klase :)
Ale nie tylko obsada była genialna. w tym filmie wszystko gra na najwyższym poziomie! Światło w filmie jest jakby osobną postacią, która nadaje temu nieziemskiej plastyczności i spaja kompozycje. Kostiumy także idealne w wyrazie, ukształtowały postacie, ale i całe sytuacje. Wreszcie montaż, który jest zrobiony niemal idealnie. Można by tak wymieniać, ale po prostu warto obejrzeć :>
P.S Polskie wcale nie oznacza gorsze. mamy ambitnych aktorów, reżyserów, którzy pokazują swój kunszt i są za niego nagradzani na całym świecie. Czemu, więc cały świat docenia polską kinematografie, tylko Polacy najczęściej nie potrafią tego zrobić? Cudze chwalicie, swego nie znacie... :>
"Znaleźć człowieka, z którym można porozmawiać nie wysłuchując banałów, konowałów, idiotyzmów cwaniackich, łgarstw, fałszywych zapewnień, tanich sprośności lub specjalistycznych bełkotów "fachowca", dla którego branżowe wykształcenie plus umiejętność trzymania widelca jest całą jego kulturą, kogoś bez płaskostopia mózgowego i bez lizusowskiej mentalności- to znaleźć skarb."- Waldemar Łysiak
czwartek, 19 listopada 2015
niedziela, 8 listopada 2015
Rozmowa na temat.... cytat Stefana Żeromskiego.
Witajcie :)
Dzisiaj chciałabym, żeby każdy z nas się troche zastanowił i bardzo by mi było miło gdyby wyraził opinie na tle forum :>. Tematem, mam nadzieje debaty, będzie cytat Stefana Żeromskiego:
"Im kultura niższa, tym naśladownictwo bardziej rozwinięte."
Chętnie porozmawiałabym z wami o tym. Zgadzacie się, czy jesteście przeciw? Czemu akurat takie jest wasze zdanie?
Stwórzmy ciekawą wymiane zdań. Komentować możecie tutaj, bądź na fanpage, do którego link macie TU
Zapraszam :)
P.S Tutaj możecie przeczytać moje zdanie na ten temat:
Moim zdaniem słowo kultura jest tutaj kluczowe. Ma ukazywać wszechstronność tego stwierdzenia, gdyż jak dobrze wiemy kultura odnosi się m.in do kina, teatru, książki itp., ale i do, choćby, kultury osobistej, kultury wychowania itd.
Można, więc powiedzieć, że ludzie łatwiej przyjmą to nad czym nie muszą się zastanawiać, nad czym nie muszą debatować. Wolą przyjąć to co łatwe i utarte.
Często też to naśladowanie odnosi się do dzieci, czy młodzieży, które chcą w ten sposób włączyć się do jakieś grupy, tudzież społeczności.
Nie da się też ukryć, że to co jest łatwe nie wymaga od nas prawie żadnego wysiłku. To zrozumiałe i naturalne. jednak jeśli chcemy zrobić coś więcej, poszerzać wiedze( np. odnośnie kultury) musimy włożyć w to prace.
Może właśnie dlatego mało ludzi wychodzi ponad schemat, nie idąc za tłumem. A szkoda, że tak mało. Może warto to zmienić? :>
Tak ja rozumiem ten cytat :)
Dzisiaj chciałabym, żeby każdy z nas się troche zastanowił i bardzo by mi było miło gdyby wyraził opinie na tle forum :>. Tematem, mam nadzieje debaty, będzie cytat Stefana Żeromskiego:
"Im kultura niższa, tym naśladownictwo bardziej rozwinięte."
Chętnie porozmawiałabym z wami o tym. Zgadzacie się, czy jesteście przeciw? Czemu akurat takie jest wasze zdanie?
Stwórzmy ciekawą wymiane zdań. Komentować możecie tutaj, bądź na fanpage, do którego link macie TU
Zapraszam :)
P.S Tutaj możecie przeczytać moje zdanie na ten temat:
Moim zdaniem słowo kultura jest tutaj kluczowe. Ma ukazywać wszechstronność tego stwierdzenia, gdyż jak dobrze wiemy kultura odnosi się m.in do kina, teatru, książki itp., ale i do, choćby, kultury osobistej, kultury wychowania itd.
Można, więc powiedzieć, że ludzie łatwiej przyjmą to nad czym nie muszą się zastanawiać, nad czym nie muszą debatować. Wolą przyjąć to co łatwe i utarte.
Często też to naśladowanie odnosi się do dzieci, czy młodzieży, które chcą w ten sposób włączyć się do jakieś grupy, tudzież społeczności.
Nie da się też ukryć, że to co jest łatwe nie wymaga od nas prawie żadnego wysiłku. To zrozumiałe i naturalne. jednak jeśli chcemy zrobić coś więcej, poszerzać wiedze( np. odnośnie kultury) musimy włożyć w to prace.
Może właśnie dlatego mało ludzi wychodzi ponad schemat, nie idąc za tłumem. A szkoda, że tak mało. Może warto to zmienić? :>
Tak ja rozumiem ten cytat :)
niedziela, 1 listopada 2015
Film "Psy" Władysława Pasikowskiego
Cześć i witam! :>
Jakby spojrzeć kiedy tu ostatni raz zaglądałam i kiedy dodałam post, to nawet aktywność na fp(Linki dla tych, którzy nie orientują się o co chodzi------>
1) http://czytelniawszechstonna.blogspot.com/2015/08/po-przerwie-niedawnodawno-wprowadzonego.html
2) https://web.facebook.com/czytelniawszechstronna/?fref=ts) jest dużo lepsza niż tu...
Ale dzisiaj opisze film i muszę wam powiedzieć, że jeśli jesteście go nie znacie, to na pewno powinniście poznać, bo to zdecydowanie film godny polecenia :)
"Psy" jest to produkcja mieszcząca się w ramach filmu fabularnego i sensacyjnego, której reżyserem jest(jak widać w tytule posta) Władysław Pasikowski. Ukazał się w 1992 r. Zamieszczam tabele podstawowych danych dla lepszego zobrazowania.
Film rozgrywa się w 1990 roku, jest to historyczny czas dla Polski, czasy PRL się skończyły, niedawno padł mur berliński, ZSRR chyli się ku upadkowi. Zewsząd dochodzą nas nowe to wiadomości odnośnie zmian, które staną się kluczowe dla "rodzącej" się na nowo Polski.
W tej zawierusze potrzebna jest odpowiednia służba bezpieczeństwa, m.in policja. Nadeszły jednak zmiany i nie można zachować PRL-owskiej "Służby Bezpieczeństwa", która zostaje przekształcona na policje. Dotyka to ludzi pracujących do tej pory w" Służbie", muszą oni zostać zweryfikowani, a po tym procederze zostają wcieleni do oddziałów policji. Jednym z nich jest Franz Maurer, SB-ek, który ma za sobą wiele nieprzyjemnych sytuacji takich jak porzucenie przez żonę, która co więcej zabrała ze sobą ich syna. Jego przyjaciel, Olgier Żwirski("Olo") nie przechodzi weryfikacji i zostaje bez pracy.
I tutaj chyba zrobimy stop. To ogólne przedstawienie tego co było na samym początku i na czym opiera się cała reszta(choć nie do końca, ale wolałabym wam tamtego nie opisywać, żeby nie pisać co się stanie).
Warto tutaj wspomnieć o obsadzie, która w tamtych czasach kształtowała dopiero swoje wizerunki i nie była jeszcze bardzo znana, ale która udowodniła, że należy do "śmietanki", i że to przyszłe pokolenie genialnych aktorów. Dzisiaj te nazwiska są dla nas wręcz ikonami, a ten film pokazuje ich większe, bądź mniejsze początki. Kolejny argument, żeby obejrzeć :). Poniżej podaje kilka nazwisk(osoby te grały raczej ważniejsze role):
P.S Nie bójmy się sięgać po stare filmy, poszukiwać. Wielu ludzi zna te popularne, kasowe filmy z fabryki filmów w USA. Niewielu jednak orientuje się w starej kinematografii polskiej i świata. A choć te filmy nie posiadają tylu efektów np. komputerowych, to niosą zupełnie inną jakość i na pewno warto je oglądać :)
To takie małe przesłanie ode mnie dla was. Trzymajcie się ciepło :)
Jakby spojrzeć kiedy tu ostatni raz zaglądałam i kiedy dodałam post, to nawet aktywność na fp(Linki dla tych, którzy nie orientują się o co chodzi------>
1) http://czytelniawszechstonna.blogspot.com/2015/08/po-przerwie-niedawnodawno-wprowadzonego.html
2) https://web.facebook.com/czytelniawszechstronna/?fref=ts) jest dużo lepsza niż tu...
Ale dzisiaj opisze film i muszę wam powiedzieć, że jeśli jesteście go nie znacie, to na pewno powinniście poznać, bo to zdecydowanie film godny polecenia :)
"Psy" jest to produkcja mieszcząca się w ramach filmu fabularnego i sensacyjnego, której reżyserem jest(jak widać w tytule posta) Władysław Pasikowski. Ukazał się w 1992 r. Zamieszczam tabele podstawowych danych dla lepszego zobrazowania.
| Psy | |
| Gatunek | sensacyjny |
| Data premiery | 31 grudnia 1992 |
| Kraj produkcji | Polska |
| Język |
polski
oraz epizodycznie
niemiecki
|
| Czas trwania | 101 min |
| Reżyseria | Władysław Pasikowski |
| Scenariusz | Władysław Pasikowski |
W tej zawierusze potrzebna jest odpowiednia służba bezpieczeństwa, m.in policja. Nadeszły jednak zmiany i nie można zachować PRL-owskiej "Służby Bezpieczeństwa", która zostaje przekształcona na policje. Dotyka to ludzi pracujących do tej pory w" Służbie", muszą oni zostać zweryfikowani, a po tym procederze zostają wcieleni do oddziałów policji. Jednym z nich jest Franz Maurer, SB-ek, który ma za sobą wiele nieprzyjemnych sytuacji takich jak porzucenie przez żonę, która co więcej zabrała ze sobą ich syna. Jego przyjaciel, Olgier Żwirski("Olo") nie przechodzi weryfikacji i zostaje bez pracy.
I tutaj chyba zrobimy stop. To ogólne przedstawienie tego co było na samym początku i na czym opiera się cała reszta(choć nie do końca, ale wolałabym wam tamtego nie opisywać, żeby nie pisać co się stanie).
Warto tutaj wspomnieć o obsadzie, która w tamtych czasach kształtowała dopiero swoje wizerunki i nie była jeszcze bardzo znana, ale która udowodniła, że należy do "śmietanki", i że to przyszłe pokolenie genialnych aktorów. Dzisiaj te nazwiska są dla nas wręcz ikonami, a ten film pokazuje ich większe, bądź mniejsze początki. Kolejny argument, żeby obejrzeć :). Poniżej podaje kilka nazwisk(osoby te grały raczej ważniejsze role):
- Bogusław Linda (por. Franciszek Maurer, Franz)
- Marek Kondrat (por. Olgierd Żwirski, „Olo”)
- Janusz Gajos (mjr Gross, „Siwy”)
- Cezary Pazura (ppor. Waldemar Morawiec, „Nowy”)
- Agnieszka Jaskółka (Angela Wenz)
- Maciej Kozłowski (Barański, człowiek Grossa)
- Jan Machulski (mjr Walenda)
- Olaf Lubaszenko (Krzysztof „Młody”)
- Artur Żmijewski (Radek Wolf, kolega Franza)
- Andrzej Musiał (Ochocki, człowiek Grossa)
Ciekawostki:
1) Był najbardziej kasowym filmem lat 90. w Polsce
2) Obecnie uznawany za film kultowy i ważny element kinematografii polskiej
3) Doczekał się kontynuacji w postaci filmu "Psy 2: Ostatnia krew"(1994r.)
4) Cytaty z filmu na stałe weszły do języka potocznego, choć niewiele osób wie dzisiaj, że używa wyrażeń z filmu
5) Rola Franza Maurera ukształtowała wizerunek Lindy jako cynicznego "twardziela". Opinia ta została podtrzymana po takich filmach jak: "Psy 2:Ostatnia krew", "Sara", czy "Demony wojny wg Goi"
Na zakończenie podaje link do filmiku z większością dobrych scen, gdzie usłyszycie popularne cytaty. Możecie go obejrzeć po filmie, bądź przed, jeśli takie wstawki wam nie przeszkadzają. Na pewno warto :>
P.S Nie bójmy się sięgać po stare filmy, poszukiwać. Wielu ludzi zna te popularne, kasowe filmy z fabryki filmów w USA. Niewielu jednak orientuje się w starej kinematografii polskiej i świata. A choć te filmy nie posiadają tylu efektów np. komputerowych, to niosą zupełnie inną jakość i na pewno warto je oglądać :)
To takie małe przesłanie ode mnie dla was. Trzymajcie się ciepło :)
środa, 9 września 2015
Simon & Garfunkel "The Sound of Silence"
Któż z nas nie lubi słuchać muzyki? Jest ona nieodłącznym elementem życia każdego człowieka i kultura światowa nie mogłaby się bez niej obejść... wszyscy o tym wiemy, ale niewielu z nas stara się wsłuchać w muzykę, poczuć ją, sprawić by ona przemówiła do nas swoim językiem, wywołała refleksje itd.
Dzisiejszy utwór z pewnością można zaliczyć do spokojnych, melodyjnych i przyjemnych dla ucha. Dobry rock, ten właśnie zwrot określa to dzieło dwóch panów...
Simon & Garfunkel to amerykański duet rockowy powstały w 1957(obecna nazwa funkcjonuje od 1964 roku). To jeden z najpopularniejszych duetów wokalnych i jedna z najbardziej znanych grup rockowych tamtych czasów.
Utwór "The Sound of Silence" to połączenie mądrego tekstu z melodyjnym podkładem gitarowym i ciekawym wokalem.
Zapraszam na recenzje.
Link do utworu:
Utwór zaczyna się kostkowaniem pojednczyczych strun, które to ma wywołać efekt spokoju i wprowadzić w dalszą część utworu. Po chwili słyszymy śpiew bardzo czystego, wysokiego tenoru należący do Arta Garfunkela, dźwięk ten jest spotęgowany przez dodanie echa śpiewu tego wykonawcy. Słuchacz odnosi wrażenie, że dźwięki dochodzą z wielu stron.
Kostowanie gitary nieznacznie przyśpiesza, słyszymy że gra się zmienia o kolejne struny. Trwa to około 30 sekund. Po tym czasie melodyjne tony Arta Garfunkela nadal wprawiają nas w miłe odczucia, błogość, a muzyka gitarowa nieco się zmienia. Sekwencja gry przechodzi z muskania strun, na proste akordy i uderzenia, nieskomplikowanego bicia. Gra przyśpiesza po kilkunastu sekundach, tak jak szybkość śpiewu, choć jest to zmiana ukazująca uczucia płynące ze słów, przez co dźwięki się wyostrzają, a wykonawcy zwiększają szybkość wykonywania piosenki. Nadchodzi chwila uspokojenia na słowa:
"And echoed
In the wells of silence."
Jakby autorzy chcieli zaznaczyć spokój płynący z ech w bezmiarach ciszy. Po tych wersach znowu gra przyśpiesza, a śpiew staje się szybszy, jakby dla zaznaczenia sytuacji, emocji, które towarzyszą wykonawcom. Oni wczuwają się w historię, którą opowiadają, w temat, który poruszają. Ta "gwałtowność" trwa, aż do dwóch ostatnich linijek tekstu. Ostanie słowo "cisza" jest zaakcentowane chwilową przerwą i gdy zostaje ono wypowiedziane pozostają już tylko pojednycze, powolne uderzenia strun gitary...
Mogę z czystym sumieniem polecić ten utwór na deszczowe wieczory, czy też dla osób, które lubią raczej spokojne, stonowane utwory muzyczne.
Miłego wieczoru i... zasłuchania :>
Dzisiejszy utwór z pewnością można zaliczyć do spokojnych, melodyjnych i przyjemnych dla ucha. Dobry rock, ten właśnie zwrot określa to dzieło dwóch panów...
Simon & Garfunkel to amerykański duet rockowy powstały w 1957(obecna nazwa funkcjonuje od 1964 roku). To jeden z najpopularniejszych duetów wokalnych i jedna z najbardziej znanych grup rockowych tamtych czasów.
Utwór "The Sound of Silence" to połączenie mądrego tekstu z melodyjnym podkładem gitarowym i ciekawym wokalem.
Zapraszam na recenzje.
Link do utworu:
Hello darkness, my old friend,
I've come to talk with you again,
Because a vision softly creeping,
Left its seeds while I was sleeping,
And the vision that was planted in my brain
Still remains
Within the sound of silence.
In restless dreams I walked alone
Narrow streets of cobblestone,
'Neath the halo of a street lamp,
I turned my collar to the cold and damp
When my eyes were stabbed by the flash of a neon light
That split the night
And touched the sound of silence.
And in the naked light I saw
Ten thousand people, maybe more.
People talking without speaking,
People hearing without listening,
People writing songs that voices never share
And no one dared
Disturb the sound of silence.
"Fools" said I, "You do not know
Silence like a cancer grows.
Hear my words that I might teach you,
Take my arms that I might reach you."
But my words like silent raindrops fell,
And echoed
In the wells of silence.
And the people bowed and prayed
To the neon god they made.
And the sign flashed out its warning,
In the words that it was forming.
And the sign said, the words of the prophets are written on the
subway walls
subway walls
And tenement halls.
And whisper'd in the sounds of silence.
Utwór zaczyna się kostkowaniem pojednczyczych strun, które to ma wywołać efekt spokoju i wprowadzić w dalszą część utworu. Po chwili słyszymy śpiew bardzo czystego, wysokiego tenoru należący do Arta Garfunkela, dźwięk ten jest spotęgowany przez dodanie echa śpiewu tego wykonawcy. Słuchacz odnosi wrażenie, że dźwięki dochodzą z wielu stron.
Kostowanie gitary nieznacznie przyśpiesza, słyszymy że gra się zmienia o kolejne struny. Trwa to około 30 sekund. Po tym czasie melodyjne tony Arta Garfunkela nadal wprawiają nas w miłe odczucia, błogość, a muzyka gitarowa nieco się zmienia. Sekwencja gry przechodzi z muskania strun, na proste akordy i uderzenia, nieskomplikowanego bicia. Gra przyśpiesza po kilkunastu sekundach, tak jak szybkość śpiewu, choć jest to zmiana ukazująca uczucia płynące ze słów, przez co dźwięki się wyostrzają, a wykonawcy zwiększają szybkość wykonywania piosenki. Nadchodzi chwila uspokojenia na słowa:
"And echoed
In the wells of silence."
Jakby autorzy chcieli zaznaczyć spokój płynący z ech w bezmiarach ciszy. Po tych wersach znowu gra przyśpiesza, a śpiew staje się szybszy, jakby dla zaznaczenia sytuacji, emocji, które towarzyszą wykonawcom. Oni wczuwają się w historię, którą opowiadają, w temat, który poruszają. Ta "gwałtowność" trwa, aż do dwóch ostatnich linijek tekstu. Ostanie słowo "cisza" jest zaakcentowane chwilową przerwą i gdy zostaje ono wypowiedziane pozostają już tylko pojednycze, powolne uderzenia strun gitary...
Mogę z czystym sumieniem polecić ten utwór na deszczowe wieczory, czy też dla osób, które lubią raczej spokojne, stonowane utwory muzyczne.
Miłego wieczoru i... zasłuchania :>
czwartek, 13 sierpnia 2015
"Z innej dziedziny kultury i nauki"-Polscy poeci XX wieku
I znowu wracamy do tego co było...Stęskniliście się za nową porcją życiorysów sprzed wieku? No to czas na kolejny! :>
Dzisiejszy post będzie o poecie, któremu nie było dane długo żyć, a to dlatego, że "pochodził" z tzw. pokolenia Kolumbów. Jak wiemy nie jest to wyznacznik długiego życia, ale czasy wojny, choć znaczenie wpływały na twórczość, to jednak nie były najłatwiejsze i często powodowały śmierć w otaczającej ludzi zawierusze. Ten konkretny poeta zginął podczas powstania warszawskiego, jako żołnierz AK i podharcmistrz Szarych Szeregów. Znany pod pseudonimem choćby "Jan Bugaj". Zgaduję, że już niektórzy z was wiedzą o kogo chodzi ;>
W tym poście bliżej poznamy postać... Krzysztofa Kamila Baczyńskiego.
Tabela podstawowych informacji :)
| Pseudonim | Jan Bugaj, Emil, Jan Krzyski,Krzysztof, Piotr Smugosz,Krzysztof Zieliński, Krzyś |
| Data i miejsce urodzenia | 22 stycznia 1921 Warszawa |
| Data i miejsce śmierci | 4 sierpnia 1944 Warszawa |
| Narodowość | polska |
| Okres | 1936-1944[1] |
| Gatunki | Poezja |
Zacznijmy może od rodziny... Trzeba przyznać, że ta miała bardzo duży wpływ na życie i twórczość Baczyńskiego. Ojciec Stanisław Baczyński udzielał się politycznie, był także żołnierzem, choćby Legionów Polskich i co ważne pisarzem i krytykiem literackim. Mama "Emila" Stefania to nauczycielka, autorka podręczników i katoliczka pochodzenia żydowskiego. Trudno, więc nie zauważyć związku między tymi dwoma sprawami, jakimi są rodzina i twórczość.
I choć Baczyński był jako dziecko bardzo chorowity(miał astmę, był zagrożony gruźlicą, co odbijało się źle na jego sercu), to jego humanistyczne zainteresowanie już w wieku 6 lat były widoczne. Z wielką wyobraźnią wymyślał bajki, które pięknie ilustrował, przykładał się do nauki tak by pięknie pisać i rysować, jego nauczycielka z tamtego okresu określiła go tak:
"Krzyś z natury był szalenie uczuciowy, kapryśny, nerwowy(...)odnosiłam wówczas wrażenie, że zostanie malarzem". Malarzem jednak nie został, a jednym z najważniejszych twórców czasu wojny.
I choć Baczyński był jako dziecko bardzo chorowity(miał astmę, był zagrożony gruźlicą, co odbijało się źle na jego sercu), to jego humanistyczne zainteresowanie już w wieku 6 lat były widoczne. Z wielką wyobraźnią wymyślał bajki, które pięknie ilustrował, przykładał się do nauki tak by pięknie pisać i rysować, jego nauczycielka z tamtego okresu określiła go tak:
"Krzyś z natury był szalenie uczuciowy, kapryśny, nerwowy(...)odnosiłam wówczas wrażenie, że zostanie malarzem". Malarzem jednak nie został, a jednym z najważniejszych twórców czasu wojny.
Jego zainteresowania tylko się wzmocniły poprzez naukę w Gimnazjum im. Stefana Batorego, do którego należał od roku 1931. To tam jego nauczyciele dostrzegli jego ponadprzeciętną wiedzę na temat literatury mu współczesnej polskiej, ale i francuskie, w tym języku także pisał później. Nie dało się także nie zauważyć jego fascynacji "Ferdydurką" Gambrowicza, której to napisał własną wersje. W tym czasie należał też do "Spartakusa", czyli organizacji młodzieży socjalistycznej, a pod koniec szkoły był współredaktorem "Strzały" i na jej łamach zadebiutował wierszem "wypadek przy pracy". Pomimo to szkoły nie lubił i rzadko do niej uczęszczał, co spowodowało jego słabe oceny.
Kiedy otrzymał świadectwo dojrzałości planował studia na ASP. Marzenia te przerwał wybuch wojny. Kiedy w 1940 roku utworzono getto w Warszawie pozostał z matką po niebezpiecznej stronie, ryzykując rozstrzelanie z powodu pochodzenia. Pod koniec roku 1942 rozpoczął studia polonistyczne, oczywiście tajnie. Szybko, bo niespełna rok później, je porzucił. Uznał, że jeśli będzie mu kiedyś dane się uczyć, to będzie się uczył. Postanowił zająć się zarabianiem na rodzinę, swoimi pasjami, a także pracą konspiracyjną. W lipcu 1943 dołączył do II plutonu "Alek" w kompanii "Rudy" batalionie "Zośka", jako "Zieliński". Czy te nazwy coś wam mówią? Tak? I słusznie, bo są to oczywiście bohaterowie powieści Kamińskiego pt. "Kamienie na Szaniec". ""Jan Bugaj" uczęszczał z nimi do gimnazjum, byli w jednej klasie. Powiem szczerze, że niektóre pseudonimy Krzysztofa Baczyńskiego również kojarzą mi się z tą lekturą. Nie mam pewności, bo trzymałam te książkę ostatni raz w rękach ładnych kilka lat temu. Jeśli ktoś coś więcej wie na ten temat niech pisze. To zawsze ciekawy fakt.:>
Kiedy otrzymał świadectwo dojrzałości planował studia na ASP. Marzenia te przerwał wybuch wojny. Kiedy w 1940 roku utworzono getto w Warszawie pozostał z matką po niebezpiecznej stronie, ryzykując rozstrzelanie z powodu pochodzenia. Pod koniec roku 1942 rozpoczął studia polonistyczne, oczywiście tajnie. Szybko, bo niespełna rok później, je porzucił. Uznał, że jeśli będzie mu kiedyś dane się uczyć, to będzie się uczył. Postanowił zająć się zarabianiem na rodzinę, swoimi pasjami, a także pracą konspiracyjną. W lipcu 1943 dołączył do II plutonu "Alek" w kompanii "Rudy" batalionie "Zośka", jako "Zieliński". Czy te nazwy coś wam mówią? Tak? I słusznie, bo są to oczywiście bohaterowie powieści Kamińskiego pt. "Kamienie na Szaniec". ""Jan Bugaj" uczęszczał z nimi do gimnazjum, byli w jednej klasie. Powiem szczerze, że niektóre pseudonimy Krzysztofa Baczyńskiego również kojarzą mi się z tą lekturą. Nie mam pewności, bo trzymałam te książkę ostatni raz w rękach ładnych kilka lat temu. Jeśli ktoś coś więcej wie na ten temat niech pisze. To zawsze ciekawy fakt.:>
Wracając. Wziął udział w kilku większych akcjach m.in w akcji wykolejenia pociągu niemieckiego, który jechał z frontu wschodniego do Berlina. W maju 1944 otrzymał stopień "starszego strzelca podchorążego rezerw piechoty" Nim to się stało był kierownikiem działu poezji miesięcznika "Droga", a więc jak widzimy nie potrafił porzucić pisarskiej pasji. 1 lipca 1944 został zwolniony z funkcji w batalionie "Zośka" "z powodu małej przydatności w warunkach polowych" z prośbą o to by objął "nieoficjalnego stanowiska szefa prasowego kompanii".
Wybuch powstania warszawskiego zaskoczył go na placu teatralnym, gdzie został wysłany po buty. Przez sytuacje w której się znalazł przystąpił do oddziału ochotników.
Wybuch powstania warszawskiego zaskoczył go na placu teatralnym, gdzie został wysłany po buty. Przez sytuacje w której się znalazł przystąpił do oddziału ochotników.
Choć jego życie, jak wielu innych, zostało wywrócone do góry nogi, odnalazł swą miłość i w roku 1942 poślubił Barbarę Drapczyńską. Poległ na posterunku w Pałacu Blanka, gdzie został śmiertelnie raniony przez strzelca wyborowego. Również w tym powstaniu zginęła jego żona, a było to dokładnie 5 lat od czasu rozpoczęcia wojny.
Jeśli chodzi o poezje to wydał on 4 tomiki wierszy i wiele utworów w prasie konspiracyjnej. Dojrzałość poetycką osiągnął pod koniec 1942 roku, a więc wtedy kiedy rozpoczął krótkie studia polonistyczne. Jego twórczość świetnie ukazuje cechy pokolenia Kolumbów. I choć jego poezja została ukształtowana przez wojne, to ma ona swój uniwersalny wymiar. A to dlatego, iż jego poezja ma cechy poezji katastroficznej, porusza kwestie onirystyczne, oraz dlatego, że porusza ona problemy ponadczasowe, takie jak refleksje nad młodością, przemijaniem, czy rzeźbienie duszy. Co ważne Baczyński często utożsamiał się w swoich wierszach z całą generacją tamtego okresu, pisał w liczbie mnogiej. I choć jego poezja jest pełna katastrofizmu, nie brak utworów pełnych nadziei, piękna, w których autor poszukuje arkadii w czasie walki o życie i daje promyki nadziei ludziom, którzy tego potrzebują.
Ciekawostki:
*początkowo uznawano, iż Baczyński urodził się 03.03.1921 roku, dopiero później, z księgi parafialnej, dowiedziano się prawdy.
Jeśli chodzi o poezje to wydał on 4 tomiki wierszy i wiele utworów w prasie konspiracyjnej. Dojrzałość poetycką osiągnął pod koniec 1942 roku, a więc wtedy kiedy rozpoczął krótkie studia polonistyczne. Jego twórczość świetnie ukazuje cechy pokolenia Kolumbów. I choć jego poezja została ukształtowana przez wojne, to ma ona swój uniwersalny wymiar. A to dlatego, iż jego poezja ma cechy poezji katastroficznej, porusza kwestie onirystyczne, oraz dlatego, że porusza ona problemy ponadczasowe, takie jak refleksje nad młodością, przemijaniem, czy rzeźbienie duszy. Co ważne Baczyński często utożsamiał się w swoich wierszach z całą generacją tamtego okresu, pisał w liczbie mnogiej. I choć jego poezja jest pełna katastrofizmu, nie brak utworów pełnych nadziei, piękna, w których autor poszukuje arkadii w czasie walki o życie i daje promyki nadziei ludziom, którzy tego potrzebują.
Ciekawostki:
*początkowo uznawano, iż Baczyński urodził się 03.03.1921 roku, dopiero później, z księgi parafialnej, dowiedziano się prawdy.
*Drugie imię Krzysztofa zostało mu nadane na cześć siostry, która urodzona przed nim, niedługo później zmarła. Na imię miała Kamila.
*Baczyński darzył uczuciem kilka kobiet. Jedną z nich była Zuzanna Chuweń, której przesyłał całe zbiory wyznań miłosnych. Był on też swego czasu przez krótki czas zaręczony z Anną Morawską. Wyjaśniło się, więc kim była adresatka "Improwizacji dla Anny" i kim jest tajemnicza kobieta, której m.in dedykuje "Poemat o Chrystusie dziecięcym"
*Jego wiersze były śpiewane przez takie osoby jak Ewa Demarczyk, Janusz Radek, czy zespoły Lao Che i Ankh.
*Fragment jego wiersza "Historia" posłużył za tytuł filmu "Jeszcze słychać śpiew i rżenie koni..", Poza tym jego życie i twórczość stało się tematem kilku filmów.
*Baczyński miał zwyczaj przepisywania swoich wierszy w kilku kopiach i przechowywania ich u swoich znajomych w Warszawie.
*Tylko kilka osób wiedziało, że pisał wiersze, nawet rodzina nie wiedziała.
*24 lipca 2009 roku Bank Polski wprowadził do obiegu monete upamiętniającą poete.
*Baczyński darzył uczuciem kilka kobiet. Jedną z nich była Zuzanna Chuweń, której przesyłał całe zbiory wyznań miłosnych. Był on też swego czasu przez krótki czas zaręczony z Anną Morawską. Wyjaśniło się, więc kim była adresatka "Improwizacji dla Anny" i kim jest tajemnicza kobieta, której m.in dedykuje "Poemat o Chrystusie dziecięcym"
*Jego wiersze były śpiewane przez takie osoby jak Ewa Demarczyk, Janusz Radek, czy zespoły Lao Che i Ankh.
*Fragment jego wiersza "Historia" posłużył za tytuł filmu "Jeszcze słychać śpiew i rżenie koni..", Poza tym jego życie i twórczość stało się tematem kilku filmów.
*Baczyński miał zwyczaj przepisywania swoich wierszy w kilku kopiach i przechowywania ich u swoich znajomych w Warszawie.
*Tylko kilka osób wiedziało, że pisał wiersze, nawet rodzina nie wiedziała.
*24 lipca 2009 roku Bank Polski wprowadził do obiegu monete upamiętniającą poete.
Przykładowy wiersz("Gdy broń dymiącą...")
Gdy broń dymiącą z dłoni wyjmę
i grzbiet jak pręt rozgrzany stygnie,
niech mi nie kładą gwiazd na skronie
i pomnik niech nie staje przy mnie.
Bo przecież trzeba znów pokochać.
Palce mam - każdy czarną lufą,
co zabić umie. - Teraz nimi
grać trzeba, i to grać do słuchu.
Bo przecież trzeba znów miłować.
Oczy - granaty pełne śmierci,
a tu by trzeba w ludzi spojrzeć
i tak, by Boga dojrzeć w piersi.
Bo przecież trzeba czas przemienić,
a tutaj ciemna we mnie siła,
i trzeba blaskiem kazać ziemi,
by z sercem razem jak krew biła.
Wrócę, rzemieślnik skamieniały,
pod dach rozległy jasny pogód,
do rzeźb swych - tych, co już się stały,
i tych, co stać się jeszcze mogą.
I dawne będą wzrok obracać -
niezdarne słupy pełne burzy,
i te, których nie tknęła praca
jak oddech niewidzialnej róży.
I pośród nich jakże ja stanę
z garścią, co tylko strzelać umie,
z wiarą, co śmiercią przeorana,
z sercem, co nic już nie rozumie?
Ale jeżelim spalił młodość,
jak palą kraje w wielkim hymnie,
to nie zapomni czas narodu,
a Bóg jak płomień stanie przy mnie.
I wtedy, wtedy liść mi każdy
albo mi wróbel z nieba sfrunie
i jego głos - już głosem prawdy,
i poznam głos, poczuję: umiem.
I szmer ptaszęcy mi przypomni,
że znałem miłość, i obudzi
zdrętwiałe dłonie - jak łodygi,
i pocznę kwiaty, gwiazdy, ludzi,
i ziemię w morza szum przemienię,
i drzewa w zwierząt linie miękkie,
i wtedy spadnie mi na rękę
w pieśni odrosła - wierna ziemia.
9.03.1944
poniedziałek, 10 sierpnia 2015
"Tancerze Burzy"-Jay Kristoff
Dzisiaj...książka!(nareszcie...)
Ale zapewne nie zdziwi was, że jest to książka fantastyczna...no, ale jaka!
Zapraszam do lektury :>
Dzisiaj zrecenzuje książkę pt. "Tancerze burzy", jak wynika z tytuły posta :). Tytuł przypadł wam do gustu? To mnie nie dziwi, gdyż moim zdaniem jest on niejednoznaczny i ciekawy, co z pewnością zachęca choćby do zapoznania się z treścią zawartą na okładce książki. Tłumaczenie jest wysokiej klasy, a sam język bardzo dobry. Uważam, że naprawdę warto tu znaczyć, iż tłumaczenie tekstu nie jest byle jakie, ale dzięki niemu możemy poczuć atmosferę niczym z fantastycznego, mitycznego świata Japonii. To książka dla młodzieży, ale i dla osób nieco starszych. Na pewno się nie zawiodą :)
Książka jest japońskim steampunk`iem.
Na początku akcja rozwija się dość wolno, jest to głównie czas byśmy lepiej poznali bohaterów, a także nieco otaczający ich świat Shimy. Sam wstęp, epilog jest dość tajemniczy. Jest to opis walki, gdzie główna bohaterka stoi oko w oko ze śmiercią. I nagle ten moment się urywa i przechodzimy dalej w świat fantastyki. Wszystko zaczyna się jakby od nowa, nowe postacie, nowe wydarzenia. Wszystko wydaje się wyrwane z kontekstu, choć wiadomo, jak każdy tworzyłam swoje wyjaśnienia tej sytuacji, i tego co się mogło stać z główną bohaterka...cóż nie będę wam mówić, ale ten element zaskoczenia jak najbardziej powinien was zachęcić do lektury.
Książka obfituje w ciekawe sytuacje, choć jej temat jest dość popularny w świecie fantastyki. Shimą rządzi bardzo młody szogun, który jest równie bezwzględny co bezlitosny. Nie zależy mu na ludności, która popada w biedę, ale na władzy i prestiżu, na wojnie i podbojach. W Shimie rządzi również pewna organizacja, której władza, choć nie bezpośrednia, jest równie duża jak szoguna. Oba filary tej władzy walczą między sobą o wpływy, nie patrząc na konsekwencje. Doprowadza to do biedy, nędzy, a także postępującego wyniszczenia natury. Główna bohaterka przeciwstawia się temu wszystkiemu(choć warto zaznaczyć, że zmusza ją też do tego sytuacja). Nawiązuje się walka między grupą przyjaciół, ruchem oporu, a wielką władzą, którą z pewnością nie łatwo będzie stłumić. Temat dość popularny, ale jeśli dodamy do tego japońskie motywy, japońską kulturę, stroje, bron, zwyczaje to powstaje coś zupełnie nowego i zaskakującego dla przeciętnego polskiego czytelnika, co przyciąga w zupełnie inny sposób niż zazwyczaj. Jaki będzie finał tej "mieszanki" fabularnej? Przekonajcie się sami :>
Co wam mogę jeszcze powiedzieć? Wspominałam już o tłumaczeniu, a jest ono jednym z lepszych, jak zdążyłam zaznaczyć.
Jestem wiec jak najbardziej na tak, a nawet TAK! Bierzcie, czytajcie i...miejcie radoche...bo o to właśnie chodzi w czytaniu
;>
Ale zapewne nie zdziwi was, że jest to książka fantastyczna...no, ale jaka!
Zapraszam do lektury :>
Dzisiaj zrecenzuje książkę pt. "Tancerze burzy", jak wynika z tytuły posta :). Tytuł przypadł wam do gustu? To mnie nie dziwi, gdyż moim zdaniem jest on niejednoznaczny i ciekawy, co z pewnością zachęca choćby do zapoznania się z treścią zawartą na okładce książki. Tłumaczenie jest wysokiej klasy, a sam język bardzo dobry. Uważam, że naprawdę warto tu znaczyć, iż tłumaczenie tekstu nie jest byle jakie, ale dzięki niemu możemy poczuć atmosferę niczym z fantastycznego, mitycznego świata Japonii. To książka dla młodzieży, ale i dla osób nieco starszych. Na pewno się nie zawiodą :)
Książka jest japońskim steampunk`iem.Na początku akcja rozwija się dość wolno, jest to głównie czas byśmy lepiej poznali bohaterów, a także nieco otaczający ich świat Shimy. Sam wstęp, epilog jest dość tajemniczy. Jest to opis walki, gdzie główna bohaterka stoi oko w oko ze śmiercią. I nagle ten moment się urywa i przechodzimy dalej w świat fantastyki. Wszystko zaczyna się jakby od nowa, nowe postacie, nowe wydarzenia. Wszystko wydaje się wyrwane z kontekstu, choć wiadomo, jak każdy tworzyłam swoje wyjaśnienia tej sytuacji, i tego co się mogło stać z główną bohaterka...cóż nie będę wam mówić, ale ten element zaskoczenia jak najbardziej powinien was zachęcić do lektury.
Książka obfituje w ciekawe sytuacje, choć jej temat jest dość popularny w świecie fantastyki. Shimą rządzi bardzo młody szogun, który jest równie bezwzględny co bezlitosny. Nie zależy mu na ludności, która popada w biedę, ale na władzy i prestiżu, na wojnie i podbojach. W Shimie rządzi również pewna organizacja, której władza, choć nie bezpośrednia, jest równie duża jak szoguna. Oba filary tej władzy walczą między sobą o wpływy, nie patrząc na konsekwencje. Doprowadza to do biedy, nędzy, a także postępującego wyniszczenia natury. Główna bohaterka przeciwstawia się temu wszystkiemu(choć warto zaznaczyć, że zmusza ją też do tego sytuacja). Nawiązuje się walka między grupą przyjaciół, ruchem oporu, a wielką władzą, którą z pewnością nie łatwo będzie stłumić. Temat dość popularny, ale jeśli dodamy do tego japońskie motywy, japońską kulturę, stroje, bron, zwyczaje to powstaje coś zupełnie nowego i zaskakującego dla przeciętnego polskiego czytelnika, co przyciąga w zupełnie inny sposób niż zazwyczaj. Jaki będzie finał tej "mieszanki" fabularnej? Przekonajcie się sami :>
Co wam mogę jeszcze powiedzieć? Wspominałam już o tłumaczeniu, a jest ono jednym z lepszych, jak zdążyłam zaznaczyć.
Jestem wiec jak najbardziej na tak, a nawet TAK! Bierzcie, czytajcie i...miejcie radoche...bo o to właśnie chodzi w czytaniu
;>
niedziela, 9 sierpnia 2015
Dwa nowe pomysły.
Witajcie po przerwie!
Oprócz niedawno/dawno wprowadzonego cyklu pt. "Z innej dziedziny kultury i nauki", postanowiłam dodać coś jeszcze. Będe dostarczać wam porcję słów, które są mało znane, lub mniej znane, gdyż uchodzą za trudne.
Blog ten posiada swój "fanpage" na portalu facebook, aby prężniej mógł szerzyć kulturę w Polsce. Jak wiadomo witryna ta jest bardzo popularna i dlatego za jej pośrednictwem można spróbować zrobić też coś takiego :)
Co to więc będzie? Otóż będą to dwa pomysły, które będą miały na celu poznawanie nowych słów i wzbogacanie języka, przy jednoczesnym nie "kaleczeniu" go.
Jedna z inicjatyw nosić będzie nazwę "po polsku w Polsce" i będzie oznaczana hasztagiem #popolskuwPolsce. Na czym będzie polegać? Otóż skupie się na podstawowych błędach, które popełniamy najczęściej właśnie my Polacy. Będą to błędy w pisowni, ale i w złym dobieraniu słów w wypowiedzi. Myślę, że każdemu się to przyda, czy to maturzyście, czy studentowi, czy pracownikowi. Jak powszechnie wiadomo, to przede wszystkim nasz język, i to jak go używamy o nas świadczy.
Drugi pomysł polega na tym, iż za moim pośrednictwem poznawać będziecie nowe słowa, które są mało znane, bądź mniej znane. Nie mniej wzbogacają one monotonną i często te samą wypowiedź, a i użycie takie zamiennika powszechnie używanych wyrazów, znacznie podnosi jakość naszego monologu, czy też dialogu. Czy więc nie warto poznać trochę nowych słów? ;> Oznaczać to będę hasztagiem #przebudowajęzykowa
W mojej głowie już "świta" kolejny zamysł o podobnej tematyce, ale może póki co starczy.
WAŻNA INFORMACJA!
Oba pomysły realizowane będę JEDYNIE na fanpage`u, do którego link macie TU. Są to bowiem raczej krótkie treści i najlepiej będzie jeśli ten miły dodatek pozostanie "własnością" fanpage`a :>
Oprócz niedawno/dawno wprowadzonego cyklu pt. "Z innej dziedziny kultury i nauki", postanowiłam dodać coś jeszcze. Będe dostarczać wam porcję słów, które są mało znane, lub mniej znane, gdyż uchodzą za trudne.
Blog ten posiada swój "fanpage" na portalu facebook, aby prężniej mógł szerzyć kulturę w Polsce. Jak wiadomo witryna ta jest bardzo popularna i dlatego za jej pośrednictwem można spróbować zrobić też coś takiego :)
Co to więc będzie? Otóż będą to dwa pomysły, które będą miały na celu poznawanie nowych słów i wzbogacanie języka, przy jednoczesnym nie "kaleczeniu" go.
Jedna z inicjatyw nosić będzie nazwę "po polsku w Polsce" i będzie oznaczana hasztagiem #popolskuwPolsce. Na czym będzie polegać? Otóż skupie się na podstawowych błędach, które popełniamy najczęściej właśnie my Polacy. Będą to błędy w pisowni, ale i w złym dobieraniu słów w wypowiedzi. Myślę, że każdemu się to przyda, czy to maturzyście, czy studentowi, czy pracownikowi. Jak powszechnie wiadomo, to przede wszystkim nasz język, i to jak go używamy o nas świadczy.
Drugi pomysł polega na tym, iż za moim pośrednictwem poznawać będziecie nowe słowa, które są mało znane, bądź mniej znane. Nie mniej wzbogacają one monotonną i często te samą wypowiedź, a i użycie takie zamiennika powszechnie używanych wyrazów, znacznie podnosi jakość naszego monologu, czy też dialogu. Czy więc nie warto poznać trochę nowych słów? ;> Oznaczać to będę hasztagiem #przebudowajęzykowa
W mojej głowie już "świta" kolejny zamysł o podobnej tematyce, ale może póki co starczy.
WAŻNA INFORMACJA!
Oba pomysły realizowane będę JEDYNIE na fanpage`u, do którego link macie TU. Są to bowiem raczej krótkie treści i najlepiej będzie jeśli ten miły dodatek pozostanie "własnością" fanpage`a :>
sobota, 4 lipca 2015
"Z innej dziedziny kultury i nauki"- Polscy poeci XX wieku
Witajcie
ponownie! :>
Dzięki tym informacją zapewne wielu z was wie już co miałam na myśli, mówiąc o "rozerwaniu" pomiędzy dwoma epokami. Otóż Leśmian urodził się w czasie trwania epoki pozytywizmu w Polsce, ale nie jest to ważna epoka dla jego twórczości. Tworzył za to w epokach: Młoda Polska i dwudziestolecie międzywojenne. I to właśnie te dwie epoki oznaczają owe rozerwanie. W dalszej części napiszę więcej na ten temat.
Cofnijmy się jednak trochę w czasie. W 1901 roku Leśmian wraca do Polski, a konkretnie do Warszawy, w której się urodził. Bardzo możliwe, że to właśnie w tym okresie poznał on swoją pierwszą miłość, którą została obdarzona o 7 lat młodsza od niego, spokrewniona nim malarka Celina Sunderland. W 1903 roku muszą się oni rozstać, gdyż młody artysta wyrusza w podróż artystyczną, którą zaczyna od Niemiec. W między czasie Celina wyjeżdża do Paryża, a Leśmian do niej dołącza. To właśnie tam poznaje on kolejną malarkę Zofie Chylińską, co więcej za pośrednictwem swej ukochanej, i to właśnie za nią wychodzi w 1905 roku. Wiele źródeł jednak uważa, iż z Celiną Leśmian romansował aż do 1920 roku. Gdyby tego było mało, to w późniejszych latach był emocjonalnie związany z Dorą Lebenthal, dla której napisał cykl erotyków "W malinowym chruśniaku".
Poezja Leśmiana w tamtym okresie stała się bardzo ambiwalentna i skierowana ku wzorcom młodopolskim czy romantycznym. Uwielbiał mistycyzm, fantastykę, ballady. Był entuzjastą filozofii Nietzego, a także Bergsona. Jego twórczość to przede wszystkim neologizmy, które zostały nazwane później "leśmianizmami", a także wysoko postawiona symbolika i melodyjność kompozycji. Pomimo to nie odłączył się on zupełnie od epoki w której żył, a więc twórczości międzywojnia. Upodobał sobie model człowieka pierwotnego, posiadającego talenty twórcze.
Jeśli chodzi o postrzeganie Boga, to również dostrzegamy sprzeczność. Jednocześnie próbował Leśmian dostrzec podobieństwa między człowiekiem, a Bogiem, ale także kierował się ku motywom, iż Bóg stoi w opozycji do człowieka, a skrzyżowanie ich ścieżek, jest tragiczne. Wszystko to ma odzwierciedlenie w poezji autora, gdzie nadaje on przymioty boskie naturze, aby w końcu oddać cześć miłości i erotyce.
Dzisiaj
napiszę o kolejnej postaci z naszego cyklu pt. "Z
innej dziedziny kultury i nauki".
Będzie to BOLESŁAW
LEŚMIAN,
poeta niejako "rozerwany" pomiędzy dwoma epokami. Czemu? O
tym za chwilę :)
Na początek podstawowe informacje:
Na początek podstawowe informacje:
| Imiona i nazwisko | Bolesław Leśmian |
| Data i miejsce urodzenia | 22 stycznia 1877 Warszawa |
| Data i miejsce śmierci | 5 listopada 1937 Warszawa |
| Dziedzina sztuki | Poezja |
Dzięki tym informacją zapewne wielu z was wie już co miałam na myśli, mówiąc o "rozerwaniu" pomiędzy dwoma epokami. Otóż Leśmian urodził się w czasie trwania epoki pozytywizmu w Polsce, ale nie jest to ważna epoka dla jego twórczości. Tworzył za to w epokach: Młoda Polska i dwudziestolecie międzywojenne. I to właśnie te dwie epoki oznaczają owe rozerwanie. W dalszej części napiszę więcej na ten temat.
Leśmian,
podobnie jak Tuwim, wywodził się z rodziny żydowskiej. Miał on
siostrę(Aleksandrę), a także brata(Kazimierza). Ojcem Bolesława
był Izaak Lesman, który wykonywał zawód księgarza, a matką
Emma( z domu Sunderland) wywodząca się z rodziny prawniczej.
Niektórzy
pewnie zauważyli, iż nazwisko poety
nie pokrywa się z nazwiskiem jego ojca. Otóż
zostało ono spolszczone, najprawdopodobniej między latami
1895-1897.
Lata
szkolne Bolesław spędził w Kijowie, gdzie ukończył gimnazjum
klasyczne i wydział prawa na Uniwersytecie Świętego Włodzimierza.
Już
w tamtym czasie Leśmian
brał czynny udział w życiu artystycznym Polonii na
Ukrainie. Możliwe,
że miały na to wpływ barwne pejzaże, realia tamtejszej
rzeczywistości, czy porywy młodego serca. Pomimo, iż ciężko to
stwierdzić, możemy przypuszczać, iż poeta należał do jednych z
ostatnich członków tzw. "szkoły ukraińskiej".
Najprawdopodobniej debiutował
on wierszem pt.
"Sekstyny"
ogłoszonym w "Wędrowcu" w
roku 1895. Pierwszy okres twórczości Leśmiana w przyszłości
okaże się znaczącym dla całokształtu jego poezji. To właśnie w
tym okresie Bolesław twórczo "łączy się" z Zenonem
Przesmyckim (Miriamem) i dzięki niemu ma szanse na poważne
wystąpienia literackie na łamach magazynu "Chimera".
W tym okresie Leśmian zainteresuje się też słowotwórczymi
"manewrami". Warto w tym momencie nadmienić, iż poeta ten
żył w sumie na przełomie 3 epok, a więc pozytywizmu, Młodej
Polski, oraz dwudziestolecia międzywojennego. Ważne dla twórczości
poety są okresy dwóch ostatnich z wyżej wymienionych. Różnią
się one jednak znacznie, stąd też owe „rozerwanie” twórcze w
poezji Leśmiana.
Cofnijmy się jednak trochę w czasie. W 1901 roku Leśmian wraca do Polski, a konkretnie do Warszawy, w której się urodził. Bardzo możliwe, że to właśnie w tym okresie poznał on swoją pierwszą miłość, którą została obdarzona o 7 lat młodsza od niego, spokrewniona nim malarka Celina Sunderland. W 1903 roku muszą się oni rozstać, gdyż młody artysta wyrusza w podróż artystyczną, którą zaczyna od Niemiec. W między czasie Celina wyjeżdża do Paryża, a Leśmian do niej dołącza. To właśnie tam poznaje on kolejną malarkę Zofie Chylińską, co więcej za pośrednictwem swej ukochanej, i to właśnie za nią wychodzi w 1905 roku. Wiele źródeł jednak uważa, iż z Celiną Leśmian romansował aż do 1920 roku. Gdyby tego było mało, to w późniejszych latach był emocjonalnie związany z Dorą Lebenthal, dla której napisał cykl erotyków "W malinowym chruśniaku".
Jak
widzimy życie
uczuciowe poety było dość... kontrowersyjne.
Nadal pozostaje jednak poetą i walczy o swój sukces! Przed rokiem 1911 kontaktuje się z pisarzami rosyjskimi i zaczyna pisać w tym języku i wydawać swoje wiersze na łamach rosyjskich magazynów. W 1911 roku staje się wpółzałożycielem dość eksperymentalnego, ale i bardzo nowatorskiego teatru, który przyjął nazwę "Teatru Artystycznego w Warszawie".
Po I wojnie światowej imał się różnych zajęć, niekoniecznie pisarskich. To wprowadziło go w kłopoty finansowe za sprawą kradzieży, której dopuścił się jego podwładny, a za którą odpowiadał sam poeta.
Nadal pozostaje jednak poetą i walczy o swój sukces! Przed rokiem 1911 kontaktuje się z pisarzami rosyjskimi i zaczyna pisać w tym języku i wydawać swoje wiersze na łamach rosyjskich magazynów. W 1911 roku staje się wpółzałożycielem dość eksperymentalnego, ale i bardzo nowatorskiego teatru, który przyjął nazwę "Teatru Artystycznego w Warszawie".
Po I wojnie światowej imał się różnych zajęć, niekoniecznie pisarskich. To wprowadziło go w kłopoty finansowe za sprawą kradzieży, której dopuścił się jego podwładny, a za którą odpowiadał sam poeta.
Poezja Leśmiana w tamtym okresie stała się bardzo ambiwalentna i skierowana ku wzorcom młodopolskim czy romantycznym. Uwielbiał mistycyzm, fantastykę, ballady. Był entuzjastą filozofii Nietzego, a także Bergsona. Jego twórczość to przede wszystkim neologizmy, które zostały nazwane później "leśmianizmami", a także wysoko postawiona symbolika i melodyjność kompozycji. Pomimo to nie odłączył się on zupełnie od epoki w której żył, a więc twórczości międzywojnia. Upodobał sobie model człowieka pierwotnego, posiadającego talenty twórcze.
Jeśli chodzi o postrzeganie Boga, to również dostrzegamy sprzeczność. Jednocześnie próbował Leśmian dostrzec podobieństwa między człowiekiem, a Bogiem, ale także kierował się ku motywom, iż Bóg stoi w opozycji do człowieka, a skrzyżowanie ich ścieżek, jest tragiczne. Wszystko to ma odzwierciedlenie w poezji autora, gdzie nadaje on przymioty boskie naturze, aby w końcu oddać cześć miłości i erotyce.
Przykład
wiersza(Zbiór "Łąka" z roku 1920)
BALLADA DZIADOWSKA
Postukiwał dziadyga o ziem kulą drewnianą,Miał ci nogę obciętą aż po samo kolano.Szedł skądkolwiek gdziekolwiek - byle zażyć wywczasu,Nad brzegami strumienia stanął tyłem do lasu.Stał i patrzał tym białkiem, co w nim pełno czerwieni,Oj da-dana, da-dana! - jak się strumień strumieni!Wychynęła z głębiny rusałczana dziewczyca,Obryzgała mu ślepie, aż przymarszczył pół lica.Nie wiedziała, jak pieścić - nie wiedziała, jak nęcić?Jakim śmiechem pośmieszyć, jakim smutkiem posmęcić?Wytrzeszczyła nań oczy - szmaragdowe płoszydła -I objęła za nogi - pokuśnica obrzydła.Całowała uczenie, i łechtliwie i czule,Oj da-dana, da-dana! - tę drewnianą, tę kulę!Parskał śmiechem dziadyga w kark poklękłej ułudy,Aż przysiadał na trawie, jakby tańczył przysiudy.Aż mu trzęsła się broda i dwie wargi u gęby,Aż się kulą obijał o perłowe jej zęby!"Czemuż jeno całujesz moją kłodę stroskaną?Czemuż dziada pomijasz aż po samo kolano?Za wysokie snadź progi dla czarciego nasienia,Ty, wymoczku rusalny - ty, chorobo strumienia !Pieszczotami to drewno chcesz pokusić do grzechu?Oj da-dana, da-dana ! - umrę chyba ze śmiechu !" -Spowiła go ramieniem, okręciła, jak frygą!"Pójdźże ze mną, dziadoku - dziaduleńku -dziadygo !Będę ciebie niańczyła na zapiecku z korali,Będę ciebie tuczyła kromką żwiru spod fali.Będziesz w moim pałacu miał wywczasy niedzielne,Będziesz pijał z mej wargi pocałunki śmiertelne!"Pociągnęła za brodę i za torbę żebracząDo tych nurtów pochłonnych, co się w słońcu inaczą.Nim się zdążył obejrzeć - już miał falę na grzbiecie -Nim się zdołał przeżegnać - już nie było go w świecie!Zakłębiły się nurty - wyrównała się woda,Znikła torba dziadowska i łysina i broda !Jeno kloc ten chodziwy - owa kula drewnianaWypłynęła zwycięsko - oj da-dana, da-dana!Wypłynęła - niczyja, nie należna nikomu,Wyzwolona z kalectwa, wypłukana ze sromu!Brnęła tędy - owędy szukająca swej drogi,Niby szczątek okrętu, co się wyzbył załogi !Grzała gnaty na słońcu ku swobodzie, ku życiu,Zapląsała radośnie na swym własnym odbiciu!I we żwawych poskokach podyrdała przez fale.Oj da-dana. da-dana! - w te zaświaty - oddale!
wtorek, 30 czerwca 2015
"Z innej dziedziny kultury i nauki"- Polscy poeci XX wieku
Dzisiaj po raz pierwszy napiszę o postaci. Postaci dość znanej, jednakże raczej z działalności pisarskiej dla dzieci. Jak się okazuje nie jest to jednak główny kierunek, którym podążał ten artysta. Ale czy można ograniczyć krąg jego zainteresowań tylko do jednej rzeczy? Z pewnością nie.
Możliwe, że niektórzy już się domyślają o kogo chodzi :>
Napiszę w tym poście o JULIANIE TUWIMIE, który był czołową postacią pisarstwa XX-wiecznego.
Na początek, jak zwykle, podstawowe informację:
Nie ma co się dziwić, iż poeta ten znany jest głównie z działalności pisarskiej dla dzieci. Wielu z nas do dzisiaj jest w stanie wyrecytować jeden z takich "wierszyków". Jednakże pisarza tego na pewno nie można zaliczyć do potulnych działaczy, publikujących dla malutkich dzieci. W pewnym okresie naszego życia, poznajemy go jako kontrowersyjną postać, nieco zagubioną w otaczającym ją świecie, szykanowaną i... zakompleksioną. Tak właśnie, dobrze przeczytaliście, a to nie wszystko.
Z powyższej grafiki dowiadujemy się, że Tuwim w rzeczywistości był polskim żydem. Warto zaznaczyć, że bardzo wstydził się swego pochodzenia, a w XX-wiecznej Polsce(także jeszcze z czasów zaborów i wojny) nie miał lekkiego życia i był prześladowany. Po pijaku( a tu warto nadmienić, że autor tak dobrze znanej "Lokomotywy", nie stronił od alkoholu i był również nałogowcem) zdarzało mu się krzyczeć, że jest Hiszpanem, a nie Żydem.
Co do rodziny, miał on siostrę, której data urodzenia waha się( w różnych źródłach) od 1898-1900 roku. Z jej wspomnieć dowiadujemy się, że młody Julian miał bardzo niecodzienne zainteresowania. Otóż uwielbiał chemie, z którą wielokrotnie eksperymentował, co nie raz mogło zakończyć się tragicznie. Nie był on za to zwolennikiem matematyki, z którą był na bakier. Podziwiał on takie postaci jak np Chopin, czy Leopold Staff. Oprócz tego możemy dowiedzieć się, iż prowadził on hodowle szczurów, a nawet... węży! Ponoć uciekły my one kiedyś w domu z prowizorycznego terrarium... Trzeba przyznać, że młodzieńcze życie Tuwima opiewa w wiele ciekawych momentów.
Wiemy już, że Tuwim był prześladowany z powodu swego pochodzenia, ale...nie tylko z tego powodu. Już w czasie studiów(które bardzo szybko porzucił) pisał i to kontrowersyjnie, przez co był nawet narażony na wyrzucenie z uczelni! Wielu bowiem pisało pisma, iż Tuwim jest niereformowalny i niebezpieczny dla zdrowia moralnego, ponieważ sam był uznawany za wariata. Radził on sobie z takimi sprawami za pomocą ciętego... a jakżeby, języka. Był to bowiem mistrz ciętej riposty.
Jako pisarz jest znany z przynależności do grupy artystów o nazwie Skamandryci. Do dzisiaj jest też uważany za największego z jej członków. Grupa ta cieszyła się wielką sławą, jednakże tylko Tuwim mógł godnie i dostatnio żyć, jedynie z pracy pisarskiej. Sprzedawał bowiem wiele prac np. do teatrów, czy dla kabaretów. Była to dla niego jedynie forma zarobku, nie uważał tych prac za część swojego dorobku artystycznego.
W między czasie poznał swoją przyszłą żonę Stefanie Marchew, dla której zupełnie oszalał. To była miłość od pierwszego wejrzenia, ale zakompleksiony Julian( największym jego kompleksem była bardzo duża "myszka" na policzku) bał się, iż nie będzie w stanie "zdobyć" takiej kobiety. I w pewnym sensie miał racje, 7 lat starał się o nią, ale w końcu została jego żoną. Wielu nie akceptowało tego związku, ale oni na przekór wszystkim zostali razem.
W czasie emigracji Tuwima, rozpadła się grupa Skamander.
Warte przytoczenia jest też to, że Julian Tuwim nie za bardzo znał się na polityce, za to sam znany był ze zmiennych poglądów. Początkowo działał w biurze prasowym Józefa Piłsudskiego, by w czasie stalinizmu stanąć po stronie komunistów. Poddał się w zupełności propagandzie, możliwe, że też dlatego, iż chciał zapewnić byt swojej rodzinie( Stefania nie mogła mieć dzieci, ale niewiele szybciej Tuwimowie adoptowali dziewczynkę). Niestety zachowanie to przesądziło o tym, iż Tuwim nie został zapamiętany jako jeden z największych pisarzy XX-wieku( przynajmniej w Polsce), a jako zdrajce narodu.
Podaje link do jednego z utworów Tuwima, który został przerobiony na piosenkę prze teatr muzyczny Roma:
https://www.youtube.com/watch?v=EdmZYu9Lths
"Błogosławiony, który nie mając nic do powiedzenia nie obleka tego w słowa."
P.S Jestem ciekawa także jakich XX-wiecznych pisarzy(oczywiście z całego świata) chcielibyście, żebym opisała w tym wydaniu "Z innej dziedziny kultury i nauki". Zapraszam do komentowania :>
Możliwe, że niektórzy już się domyślają o kogo chodzi :>
Napiszę w tym poście o JULIANIE TUWIMIE, który był czołową postacią pisarstwa XX-wiecznego.
Na początek, jak zwykle, podstawowe informację:
| Data i miejsce urodzenia | 13 września 1894 Łódź |
| Data i miejsce śmierci | 27 grudnia 1953 Zakopane |
| Narodowość | polska / żydowska |
| Dziedzina sztuki | literatura |
| Ważne dzieła | Czyhanie na Boga, Kwiaty polskie |
Nie ma co się dziwić, iż poeta ten znany jest głównie z działalności pisarskiej dla dzieci. Wielu z nas do dzisiaj jest w stanie wyrecytować jeden z takich "wierszyków". Jednakże pisarza tego na pewno nie można zaliczyć do potulnych działaczy, publikujących dla malutkich dzieci. W pewnym okresie naszego życia, poznajemy go jako kontrowersyjną postać, nieco zagubioną w otaczającym ją świecie, szykanowaną i... zakompleksioną. Tak właśnie, dobrze przeczytaliście, a to nie wszystko.
Z powyższej grafiki dowiadujemy się, że Tuwim w rzeczywistości był polskim żydem. Warto zaznaczyć, że bardzo wstydził się swego pochodzenia, a w XX-wiecznej Polsce(także jeszcze z czasów zaborów i wojny) nie miał lekkiego życia i był prześladowany. Po pijaku( a tu warto nadmienić, że autor tak dobrze znanej "Lokomotywy", nie stronił od alkoholu i był również nałogowcem) zdarzało mu się krzyczeć, że jest Hiszpanem, a nie Żydem.
Co do rodziny, miał on siostrę, której data urodzenia waha się( w różnych źródłach) od 1898-1900 roku. Z jej wspomnieć dowiadujemy się, że młody Julian miał bardzo niecodzienne zainteresowania. Otóż uwielbiał chemie, z którą wielokrotnie eksperymentował, co nie raz mogło zakończyć się tragicznie. Nie był on za to zwolennikiem matematyki, z którą był na bakier. Podziwiał on takie postaci jak np Chopin, czy Leopold Staff. Oprócz tego możemy dowiedzieć się, iż prowadził on hodowle szczurów, a nawet... węży! Ponoć uciekły my one kiedyś w domu z prowizorycznego terrarium... Trzeba przyznać, że młodzieńcze życie Tuwima opiewa w wiele ciekawych momentów.
Wiemy już, że Tuwim był prześladowany z powodu swego pochodzenia, ale...nie tylko z tego powodu. Już w czasie studiów(które bardzo szybko porzucił) pisał i to kontrowersyjnie, przez co był nawet narażony na wyrzucenie z uczelni! Wielu bowiem pisało pisma, iż Tuwim jest niereformowalny i niebezpieczny dla zdrowia moralnego, ponieważ sam był uznawany za wariata. Radził on sobie z takimi sprawami za pomocą ciętego... a jakżeby, języka. Był to bowiem mistrz ciętej riposty.
Jako pisarz jest znany z przynależności do grupy artystów o nazwie Skamandryci. Do dzisiaj jest też uważany za największego z jej członków. Grupa ta cieszyła się wielką sławą, jednakże tylko Tuwim mógł godnie i dostatnio żyć, jedynie z pracy pisarskiej. Sprzedawał bowiem wiele prac np. do teatrów, czy dla kabaretów. Była to dla niego jedynie forma zarobku, nie uważał tych prac za część swojego dorobku artystycznego.
W między czasie poznał swoją przyszłą żonę Stefanie Marchew, dla której zupełnie oszalał. To była miłość od pierwszego wejrzenia, ale zakompleksiony Julian( największym jego kompleksem była bardzo duża "myszka" na policzku) bał się, iż nie będzie w stanie "zdobyć" takiej kobiety. I w pewnym sensie miał racje, 7 lat starał się o nią, ale w końcu została jego żoną. Wielu nie akceptowało tego związku, ale oni na przekór wszystkim zostali razem.
W czasie emigracji Tuwima, rozpadła się grupa Skamander.
Warte przytoczenia jest też to, że Julian Tuwim nie za bardzo znał się na polityce, za to sam znany był ze zmiennych poglądów. Początkowo działał w biurze prasowym Józefa Piłsudskiego, by w czasie stalinizmu stanąć po stronie komunistów. Poddał się w zupełności propagandzie, możliwe, że też dlatego, iż chciał zapewnić byt swojej rodzinie( Stefania nie mogła mieć dzieci, ale niewiele szybciej Tuwimowie adoptowali dziewczynkę). Niestety zachowanie to przesądziło o tym, iż Tuwim nie został zapamiętany jako jeden z największych pisarzy XX-wieku( przynajmniej w Polsce), a jako zdrajce narodu.
Podaje link do jednego z utworów Tuwima, który został przerobiony na piosenkę prze teatr muzyczny Roma:
https://www.youtube.com/watch?v=EdmZYu9Lths
"Błogosławiony, który nie mając nic do powiedzenia nie obleka tego w słowa."
P.S Jestem ciekawa także jakich XX-wiecznych pisarzy(oczywiście z całego świata) chcielibyście, żebym opisała w tym wydaniu "Z innej dziedziny kultury i nauki". Zapraszam do komentowania :>
poniedziałek, 29 czerwca 2015
Podział tematyczny
Kolejny post z dawką informacji. Jako, że ciągle przychodzą mi na myśl nowe pomysły i "udoskonalenia", chciałabym wam przedstawić mój kolejny "wymysł".
Uznałam, że najbardziej pasującą nazwą będzie "Z innej dziedziny kultury i nauki".
Nazwa długa, ale np "tygodnie tematyczne" nie pasują, z tego względu, iż nie sądzę by udało mi się zrobić np. po jednym poście dziennie. Wiem, że z powodu mojego tryby dnia, w końcu stanie się to niewykonalne.
Polegać to będzie na tym, że na 5 postów z rzędu podźwigniemy inny temat z dziedziny kultury, a także od czasu do czasu nauki.
Raz tematem przewodnim mogą być książki np fantastycznie, czy każde inne, innym razem filmy typu dajmy na to komedie, a jeszcze kiedy indziej sławni pisarze XX wieku. Naprawde możecie się tu spodziewać ciekawych postów, może nawet kontrowersyjnych w dzisiejszych czasach, ale dozy ciekawostkę, czy humoru też nie powinno wam zabraknąć :P
Kończąc już dzisiejszą partie ogłoszeń, gorąco zachęcam was do tego by komentować, jeśli poczujecie taką potrzebę(a chyba każdy potrzebuję wyrazić swoją opinię, czyż nie? ;) ), obserwowania mojego bloga, jeśli w jakiś sposób was zachęcił, a także każdej innej aktywności, bo te małe gesty, dają wielką siłę do działania :>
Uznałam, że najbardziej pasującą nazwą będzie "Z innej dziedziny kultury i nauki".
Nazwa długa, ale np "tygodnie tematyczne" nie pasują, z tego względu, iż nie sądzę by udało mi się zrobić np. po jednym poście dziennie. Wiem, że z powodu mojego tryby dnia, w końcu stanie się to niewykonalne.
Polegać to będzie na tym, że na 5 postów z rzędu podźwigniemy inny temat z dziedziny kultury, a także od czasu do czasu nauki.
Raz tematem przewodnim mogą być książki np fantastycznie, czy każde inne, innym razem filmy typu dajmy na to komedie, a jeszcze kiedy indziej sławni pisarze XX wieku. Naprawde możecie się tu spodziewać ciekawych postów, może nawet kontrowersyjnych w dzisiejszych czasach, ale dozy ciekawostkę, czy humoru też nie powinno wam zabraknąć :P
Kończąc już dzisiejszą partie ogłoszeń, gorąco zachęcam was do tego by komentować, jeśli poczujecie taką potrzebę(a chyba każdy potrzebuję wyrazić swoją opinię, czyż nie? ;) ), obserwowania mojego bloga, jeśli w jakiś sposób was zachęcił, a także każdej innej aktywności, bo te małe gesty, dają wielką siłę do działania :>
piątek, 26 czerwca 2015
Dawid Podsiadło "Nieznajomy"
Dawid Podsiadło...artysta znany z x-factora. Nie jest medialnym człowiekiem, celebrytą. Nie jest o nim pisane na pierwszych stronach gazet.
Muszę przyznać, że nie słucham popu na co dzień, a tym gatunkiem muzycznym Podsiadło głównie się zajmuje. Nie mniej przecież to nie oznacza, ze będę się zamykać na coś tylko dlatego, że to "nie to czego słucham".
Piosenka "Nieznajomy" zaskoczyła mnie. Trzeba przyznać, że wiele piosenek w dzisiejszych czasach albo ma tekst bez wyrazu, o niczym tak naprawdę, albo też muzyke, która jest często niepasująca do słów, bądź łączy obie te cechy.
Gdy pierwszy raz miałam przyjemność usłyszeć tę piosenkę, zwróciłam uwage na instrumenty. Spokojna gra fortepianowa, przeplatana symfonicznymi echami i odległymi dźwiękami, które stroją człowieka i dają mu wrażenie obcowania z przyrodą. Człowiek przeżywa muzykę, w jego głowie pojawiają się obrazy, np. samotnego siedzenia ma łące pośród drzew, choć jest to oczywiście subiektywne odczucie.
Po pewnym czasie pojawiają się miarowe dźwięki uderzania perkusyjnego. Jest to jeden bardzo subtelny rytm, dzięki któremu wzmacniana jest wrażeniowość i percepcja. Obrazy w głowie zaczynają krążyć, czuje się powage sytuacji. W tym momencie dochodzi gra gitarowa, nie z regularnym biciem, a raczej rozgrywane są pojedyncze dźwięki, perkusja wzmacnia również swój akcent. Jest bardziej słyszalna i nie jest to już tylko delikatne wybijanie pałeczkami muzyki, a dochodzą uderzenia mocniejsze. Fortepian zostaje stłumiony, jednak echa nadal są słyszalne i pogłębiają się o głosy kobiece, cała kompozycja się dynamizuje coraz bardziej. W pewnym momencie dochodzi do pewnego rodzaju zawiązania napięcia i uspokojenie muzyki. Dźwięki, chwile wcześniej szybkie, stają się znów bardzo subtelne z przewagą gry gitary. Gdy ta "solówka" przyspiesza wiadomym jest, że akcja utworu znów zostaje zwiększona. Przypomina to w tym momencie taką sinusoide duchowej percepcji. Muzyka oddziałuje na zmysły raz bardziej raz mniej i pobudza naszą wyobraźnię jak dobra książka. "Bębny" znów są słyszalne i bardzo dynamiczne, i...znów dochodzi do momentalnego uspokojenia. Po tym jest już zakończenie poprzez gre fortepianową.
A co ze słowami? Chyba zdążyliśmy zauważyć wysoki poziom muzyki, ale słowa muszą odgrywać swoją część, bez tego nie ma dobrego utworu :>
Otóż tekst tworzy funkcjonalną całość. Jest nasycony osobistą metaforą i każdy z nas ma prawo samemu ją zrozumieć. Jest to jakby historia człowieka, który samotnie musi zmierzyć się z prywatnymi bólami, wyrzutami sumienia, ze sobą. Muzyka łączy się z tekstem w ten sposób, że jej zmiany pokrywają się z uczuciami i zachowaniami bohatera lirycznego. Wzmacnia np. ton jego wypowiedzi, głosy w jego głowie, czy ambiwalenty sposób bycia, tworząc w ten sposób piękną artystyczną piosenkę w której każdy odnajdzie cząstkę siebie. :)
Czy, więc teraz muszę was jeszcze zachęcać byście dali się ponieść muzyce w melancholijny dzień? ;)
UWAGA! Piosenka niebezpieczna dla osobowości! Napawa refleksjami :p
czwartek, 4 czerwca 2015
Złoty środek
Właśnie jestem po obejrzeniu filmu pt. "Złoty środek" w reżyserii Olafa Lubaszenki.
Jest to polska komedia.
Podstawowe dane:
Może zaczniemy od tytułu. Otóż "złoty srodek", to stwierdzenie, sformułowanie, dość często używane i bardzo znane. W wielu sytuacjach człowiek poszukuje tego tzw. Złotego środka, czyli pójścia po jak najmniejszej lini oporu. Szukamy rozwiązania w którym nie będziemy musieli poświęcać jednej rzeczy w imię drugiej.
Obejrzawszy ten film, musze stwierdzić, że tytuł ma właśnie dawać takie przesłanie i nie jest wybrany bez powodu. Walczymy o swoje, ale staramy się znaleźć takie rozwiązanie, które będzie idealne pod wieloma aspektami. Tutaj taki scenariusz jest realizowany w zabawny sposób, typowy dla komedii.
Obsada też jest bardzo ciekawa, wystarczy spojrzeć na informacje dodatkowe(wyżej grafika).
Sam film jest niezły. Może nie jest to wielkie artystyczne dzieło, ale niezłe pod względem humorystycznym, a także dobre jeśli chodzi o idee całego filmu. A chodzi w nim o drogę. Drogę jaką musi przejść główna bohaterka(wraz z rodziną) by ocalić miejsce, które zna i kocha. Oczywiście nie zabraknie wątku miłosnego(bez niego fabuła żadnego filmu, wręcz nie istnieje...), który dołoży dodatkowych emocji.
Podsumowując film fajny do obejrzenia wieczorem, samemu, bądź z drugą osobą, albo nawet z gronem osób. Nie zawiedziecie się
P.S
Podobał mi sie m.in wątek piłkarski i przysłowiowej "głupiej blondynki", włożonej w poważne rozważania ligowe...aaa sami zobaczcie :>
Jest to polska komedia.
Podstawowe dane:
Może zaczniemy od tytułu. Otóż "złoty srodek", to stwierdzenie, sformułowanie, dość często używane i bardzo znane. W wielu sytuacjach człowiek poszukuje tego tzw. Złotego środka, czyli pójścia po jak najmniejszej lini oporu. Szukamy rozwiązania w którym nie będziemy musieli poświęcać jednej rzeczy w imię drugiej.
Obejrzawszy ten film, musze stwierdzić, że tytuł ma właśnie dawać takie przesłanie i nie jest wybrany bez powodu. Walczymy o swoje, ale staramy się znaleźć takie rozwiązanie, które będzie idealne pod wieloma aspektami. Tutaj taki scenariusz jest realizowany w zabawny sposób, typowy dla komedii.
Obsada też jest bardzo ciekawa, wystarczy spojrzeć na informacje dodatkowe(wyżej grafika).
Sam film jest niezły. Może nie jest to wielkie artystyczne dzieło, ale niezłe pod względem humorystycznym, a także dobre jeśli chodzi o idee całego filmu. A chodzi w nim o drogę. Drogę jaką musi przejść główna bohaterka(wraz z rodziną) by ocalić miejsce, które zna i kocha. Oczywiście nie zabraknie wątku miłosnego(bez niego fabuła żadnego filmu, wręcz nie istnieje...), który dołoży dodatkowych emocji.
Podsumowując film fajny do obejrzenia wieczorem, samemu, bądź z drugą osobą, albo nawet z gronem osób. Nie zawiedziecie się
P.S
Podobał mi sie m.in wątek piłkarski i przysłowiowej "głupiej blondynki", włożonej w poważne rozważania ligowe...aaa sami zobaczcie :>
sobota, 23 maja 2015
Ludzka stonoga
| The Human Centipede (First Sequence) | |
| Gatunek | horror |
| Data premiery | 30 sierpnia 2009 (Festiwal FrightFest) |
| Kraj produkcji | |
| Język | angielski, japoński, niemiecki |
| Czas trwania | 91 min[1] |
| Reżyseria | Tom Six |
| Scenariusz | Tom Six |
| Główne role | Dieter Laser Ashley C. Williams Ashlynn Yennie Akihiro Kitamura Andreas Leupold Peter Blankenstein |
Na wstępie chciałabym zaznaczyć, że nie będę opowiadać co się zdarzy. Jeśli zechcesz sam/sama obejrzysz. Chce opisać dlaczego moim zdaniem warto obejrzeć te produkcję. Zapraszam do lektury :>
Przed chwilą obejrzałam ten holenderski horror. Film jest dość znany. Wiele osób ogólnie wie co się w nim wydarzy, gdyż przez główny motyw stworzenia jednego organizmu z trzech, staje się on tak mocnym, że ludzie chcą i mówią o nim.
Przed chwilą obejrzałam ten holenderski horror. Film jest dość znany. Wiele osób ogólnie wie co się w nim wydarzy, gdyż przez główny motyw stworzenia jednego organizmu z trzech, staje się on tak mocnym, że ludzie chcą i mówią o nim.
Mnie jako tako horrory nie ruszą, po prostu się nie boję. Jednak ten film pomimo wielkiego odrzucenia jaki wywołuje u wielu osób, jest warty przedyskutowania.
Akcja nie jest zbyt dynamiczna. Sytuacja rozwija się wolno i dość statycznie. Możliwe, że chodzi tu o trzymanie napięcia i lepsze poznanie głównego bohatera(szalonego doktora). Na początku mi to przeszkadzało nie ukrywam. Lubię kiedy akcja rozwija się szybko, w pełni. Jednakże po obejrzeniu całości dochodzę do wniosku, że to jednak dobrze, że realizatorzy postawili na takie przedstawienie tego. Dlaczego? W dalszej części postaram się to wytłumaczyć.
Akcja nie jest zbyt dynamiczna. Sytuacja rozwija się wolno i dość statycznie. Możliwe, że chodzi tu o trzymanie napięcia i lepsze poznanie głównego bohatera(szalonego doktora). Na początku mi to przeszkadzało nie ukrywam. Lubię kiedy akcja rozwija się szybko, w pełni. Jednakże po obejrzeniu całości dochodzę do wniosku, że to jednak dobrze, że realizatorzy postawili na takie przedstawienie tego. Dlaczego? W dalszej części postaram się to wytłumaczyć.
Horror ten nie nadaję się zdecydowanie dla ludzi o słabych nerwach i nie mogących znieść brutalnych scen. Jeśli jesteś taką osobą, to muszę z przykrością stwierdzić, że prawdopodobnie nie będziesz mógł wyciągnąć "czegoś więcej" z tego filmu.
Pewnie wielu zdziwi, że mówię o tym filmie dobrze. W końcu są to sceny okrutne, brutalne, nieludzkie. A jednak... Uważam, że pomysł jest bardzo ciekawy. Stworzenie ludzkiej stonogi, to jedynie tło tego co widz ma zaobserwować. Film ma jako dzieło kultury wywoływać u nas jakieś przemyślenia. Mogą być to przemyślenia prozaiczne, ale nie muszą takie być. W tym filmie z pewnością takie nie są.
Główna postać-Doktor Heiser- to niemiecki szalony chirurg, który zajmował się rozdzielaniem bliźniąt syjamskich. Teraz chce łączyć organizmy ludzkie. Uważam, że ta postać mogła się nie spełnić w swojej pracy. To nie jest to czego szukał. Od zawsze fascynowały go połączenia ludzi, modyfikacje, dlatego zbliżył się do nich jak najbliżej mógł-został chirurgiem. Jednakże nie o to chodziło. On chce łączyć nie dzielić. Eksperymentować, zaginać ludzi do własnej woli. Czuć ich cierpienie i słabość, oraz ich strach. To wtedy czuje moc i siłę. Wtedy czuję się człowiekiem.
Moim zdaniem ważny jest też fakt, że jest to Niemiec. Może nic, ale biorąc pod uwagę, że scenarzysta kierował się Auschwitz, a także fakt zła dokonanego przez Hitlera, myślę, ze ma to związek.
Jeśli chodzi o 3 pozostałe postacie nie chciałabym się rozpisywać. Jednak jedna z ostatnich scen jest kluczowa. Jest to wyznanie win, pogodzenie się z losem i przeprosiny za czyny, które popełnił. Mówię tu o Azjacie, pierwszym w szyku połączonych. W pewnym sensie mamy tutaj odniesienie do chrześcijaństwa. "cierpienie uszlachetnia", cierpienie pozwala nam zrozumieć co jest w życiu ważne, rozliczyć się z nami samymi.
Film na dobrą sprawę się nie kończy. Autor daje nam jakby możliwość wybrania tego, jak ta historia się zakończy. On skłania nas do jeszcze większych refleksji. Nad tym kim jesteśmy, co robimy, jak niebezpieczna może być nauka, o zaufaniu, a wreszcie refleksji o naszych podstawowych zasadach moralnych.
Reasumując pomimo, iż film wydaję się tylko brutalnym graficznym opisem powstawania chorego zamysłu szalonego doktora, to jednak jest czymś więcej i daję dużo więcej. Mnie jako osobę nie bojącą się horrorów ten film szczerze poruszył i... zaskoczył. Okazał się zupełnie inny, niż inni go malują. Obejrzyjcie! Chyba, że macie słabe nerwy :P
Pewnie wielu zdziwi, że mówię o tym filmie dobrze. W końcu są to sceny okrutne, brutalne, nieludzkie. A jednak... Uważam, że pomysł jest bardzo ciekawy. Stworzenie ludzkiej stonogi, to jedynie tło tego co widz ma zaobserwować. Film ma jako dzieło kultury wywoływać u nas jakieś przemyślenia. Mogą być to przemyślenia prozaiczne, ale nie muszą takie być. W tym filmie z pewnością takie nie są.
Główna postać-Doktor Heiser- to niemiecki szalony chirurg, który zajmował się rozdzielaniem bliźniąt syjamskich. Teraz chce łączyć organizmy ludzkie. Uważam, że ta postać mogła się nie spełnić w swojej pracy. To nie jest to czego szukał. Od zawsze fascynowały go połączenia ludzi, modyfikacje, dlatego zbliżył się do nich jak najbliżej mógł-został chirurgiem. Jednakże nie o to chodziło. On chce łączyć nie dzielić. Eksperymentować, zaginać ludzi do własnej woli. Czuć ich cierpienie i słabość, oraz ich strach. To wtedy czuje moc i siłę. Wtedy czuję się człowiekiem.
Moim zdaniem ważny jest też fakt, że jest to Niemiec. Może nic, ale biorąc pod uwagę, że scenarzysta kierował się Auschwitz, a także fakt zła dokonanego przez Hitlera, myślę, ze ma to związek.
Jeśli chodzi o 3 pozostałe postacie nie chciałabym się rozpisywać. Jednak jedna z ostatnich scen jest kluczowa. Jest to wyznanie win, pogodzenie się z losem i przeprosiny za czyny, które popełnił. Mówię tu o Azjacie, pierwszym w szyku połączonych. W pewnym sensie mamy tutaj odniesienie do chrześcijaństwa. "cierpienie uszlachetnia", cierpienie pozwala nam zrozumieć co jest w życiu ważne, rozliczyć się z nami samymi.
Film na dobrą sprawę się nie kończy. Autor daje nam jakby możliwość wybrania tego, jak ta historia się zakończy. On skłania nas do jeszcze większych refleksji. Nad tym kim jesteśmy, co robimy, jak niebezpieczna może być nauka, o zaufaniu, a wreszcie refleksji o naszych podstawowych zasadach moralnych.
Reasumując pomimo, iż film wydaję się tylko brutalnym graficznym opisem powstawania chorego zamysłu szalonego doktora, to jednak jest czymś więcej i daję dużo więcej. Mnie jako osobę nie bojącą się horrorów ten film szczerze poruszył i... zaskoczył. Okazał się zupełnie inny, niż inni go malują. Obejrzyjcie! Chyba, że macie słabe nerwy :P
piątek, 22 maja 2015
Nowe prądy
Hej i Witam! :)
Na początek dodaje bardzo krótki post organizacyjny.
Na początek dodaje bardzo krótki post organizacyjny.
Otóż cieszy mnie odzew po napisaniu posta politycznego. Co prawda liczyłam na większy, ale cóż nie ma co narzekać. Głównie chodziło mi o to by ludzie jak najwięcej się dowiedzieli przed wyborami. Nie tylko z tego artykułu. Ale on miał być dodatkiem. Nie mniej cieszy mnie, że ktoś jednak się zainteresował :>
Nie chce się na tym skupiać. Ale zrozumiałam, że to będzie NAPRAWDĘ "czytelnia wszechstronna". Są główne kierunki, ale mój blog będzie bardzo elastyczny. Nie będę się trzymała tylko książek, albo tylko filmów. Wiele będzie zależało od moich osobistych doznań i przeżyć, ale i sytuacji jaka zaistniała. Nie mniej nie odejdę od głównych prądów. Spokojnie :))
Uff! To by było na tyle. Niedługo "normalny" post
P.S
Zachęcam was do komentowania i wyrażania własnej opinii. Nie ukrywam, że czekam na pierwszy komentarz i kolejne. Twórzmy tego bloga razem! :>
Zastanawiałam się dzisiaj co chciałabym umieszczać na tym blogu. Jasne pisałam już o tym. Ale teraz zrozumiałam, że może się też tutaj pojawić więcej. Mogę dodawać notki odnośnie nauki, wydarzeń kulturowych, polityki(jeśli jest sytuacja taka jak teraz, czyli np wybory), muzyki. Wiele, wiele innych by się znalazło.
Nie chce się na tym skupiać. Ale zrozumiałam, że to będzie NAPRAWDĘ "czytelnia wszechstronna". Są główne kierunki, ale mój blog będzie bardzo elastyczny. Nie będę się trzymała tylko książek, albo tylko filmów. Wiele będzie zależało od moich osobistych doznań i przeżyć, ale i sytuacji jaka zaistniała. Nie mniej nie odejdę od głównych prądów. Spokojnie :))
Uff! To by było na tyle. Niedługo "normalny" post
P.S
Zachęcam was do komentowania i wyrażania własnej opinii. Nie ukrywam, że czekam na pierwszy komentarz i kolejne. Twórzmy tego bloga razem! :>
czwartek, 21 maja 2015
Ocena kandydatów na prezydenta RP 2015, II tura
Witajcie.
Dzisiejszy post niewiele będzie miał wspólnego z codzienną tematyką tego bloga. Uważam jednak, że w tym ferworze poszukiwania kolejnych zwolenników przez obu kandydatów, przyda się artykuł ukazujący niejako fakty i mity obu kampanii. Praca ta nie jest pracą naukową.
Jestem zwykłą obywatelką, która postanowiła głębiej przyjrzeć się "sprawie". Nie mniej to właśnie MY OBYWATELE decydujemy kto zostanie owym prezydentem Dlatego też podjęłam się przybliżenia postaci kandydatów, oraz ich kampanii, a także obiektywnej ocenie wyżej wymienionych.
Decyzja należy do was, a ja chciałabym tylko, żebyście poprzez ten artykuł głębiej przemyśleli dlaczego planujecie zagłosować właśnie na tego kandydata.
Na początku przybliżymy samą postać PREZYDENTA.
Otóż prezydent Rzeczpospolitej Polskiej zgodnie z Konstytucją, jest najwyższym przedstawicielem polskich władz, gwarantem ciągłości władzy państwowej, najwyższym organem państwa w zakresie władzy wykonawczej, jest również zwierzchnikiem polskich sił zbrojnych. Czuwa również nad przestrzeganiem postanowień i przepisów konstytucji.
Oto( moim zdaniem) ważniejsze prawa(z punktu widzenia wyborcy) przysługujące prezydentowi w Polsce:
Wnioski dotyczące tego artykułu pozostawiam każdemu z osobna. Chciałabym na końcu dodać również link do strony, gdzie jest napisane trochę o karierze Andrzeja Dudy. Znalazłam takową i uważam, że skoro zdążaliśmy zapoznać się z jednym kandydatem przez 5 lat(przez co możemy wyciągnąć więcej wniosków), to możemy spróbować poznać drugiego. Liczę, że niniejszy artykuł przybliżył co nieco sylwetki obu kandydatów.
Link, gdzie opisana jest kariera Andrzeja Dudy: http://polska.newsweek.pl/wybory-2015-kim-jest-andrzej-duda-kandydat-pis-na-prezydenta-newsweek-pl,artykuly,358435,1.html
Bibliografia:
http://natemat.pl/134413,co-bronislaw-komorowski-zrobil-przez-piec-lat-w-belwederze-oceniamy-dokonania-prezydenta
http://polska.newsweek.pl/ile-kosztuja-wyborcze-obietnice-dudy-i-komorowskiego-,artykuly,363532,1.html
http://www.zelaznalogika.net/15-pytan-do-bronislawa-komorowskiego/
http://pl.wikipedia.org/wiki/Prezydent_Rzeczypospolitej_Polskiej
http://pl.wikipedia.org/wiki/Bronis%C5%82aw_Komorowski
Dzisiejszy post niewiele będzie miał wspólnego z codzienną tematyką tego bloga. Uważam jednak, że w tym ferworze poszukiwania kolejnych zwolenników przez obu kandydatów, przyda się artykuł ukazujący niejako fakty i mity obu kampanii. Praca ta nie jest pracą naukową.
Jestem zwykłą obywatelką, która postanowiła głębiej przyjrzeć się "sprawie". Nie mniej to właśnie MY OBYWATELE decydujemy kto zostanie owym prezydentem Dlatego też podjęłam się przybliżenia postaci kandydatów, oraz ich kampanii, a także obiektywnej ocenie wyżej wymienionych.
Decyzja należy do was, a ja chciałabym tylko, żebyście poprzez ten artykuł głębiej przemyśleli dlaczego planujecie zagłosować właśnie na tego kandydata.
Na początku przybliżymy samą postać PREZYDENTA.
Otóż prezydent Rzeczpospolitej Polskiej zgodnie z Konstytucją, jest najwyższym przedstawicielem polskich władz, gwarantem ciągłości władzy państwowej, najwyższym organem państwa w zakresie władzy wykonawczej, jest również zwierzchnikiem polskich sił zbrojnych. Czuwa również nad przestrzeganiem postanowień i przepisów konstytucji.
Oto( moim zdaniem) ważniejsze prawa(z punktu widzenia wyborcy) przysługujące prezydentowi w Polsce:
- prawo przeprowadzenia referendum za zgodą większości senatorów przy obecności co najmniej połowy z nich.
- prawo wnioskowania do Marszałka Sejmu o przeprowadzenie referendum zatwierdzającego ustawę o zmianie Konstytucji uchwaloną przez parlament, jeżeli dotyczy ona zmiany przepisów rozdziału I, II lub XII Konstytucji
- prawo zgłoszenia projektu ustawy o zmianie Konstytucji
- prawo zwrócić się z orędziem do Sejmu, Senatu lub Zgromadzenia Narodowego
- ma prawo inicjatywy ustawodawczej
- ma prawo zgłaszania poprawek do zgłoszonych przez siebie projektów ustaw
- ma prawo weta ustawodawczego (ważne: Prezydent nie może zakwestionować tylko niektórych przepisów, musi kwestionować całą ustawę.)
- przed podpisaniem ustawy ma prawo zwrócić się do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie konstytucyjności ustawy
- podpisuje ustawy (podpisanie ustawy przez Prezydenta oznacza jej dojście do skutku oraz zgodność sygnowanego tekstu z przyjętym przez parlament)
- ratyfikuje i wypowiada umowy międzynarodowe( niektóre umowy międzynarodowe mogą zostać ratyfikowane i wypowiedziane tylko na podstawie upoważnienia ustawowego)
- posiada również wiele praw dot. sądownictwa i rady ministrów.
Oczywiście prezydent posiada dużo więcej praw, ale starałam się je skrócić do minimum. Jak widać i tak mamy ich sporo.
Przejdźmy dalej. Jak wiemy w drugiej turze wyborów będziemy mogli zagłosować na obecnego prezydenta Bronisława Komorowskiego, a także na reprezentanta PiS Andrzeja Dudę.
Kadencja ówczesnego prezydenta:
Bronisław Komorowski swój urząd piastuje od 6 sierpnia 2010 roku. Warto jednak zaznaczyć, iż jest to data zaprzysiężenia na prezydenta. Jest to o tyle ważne, że jako prezydent Komorowski działa od katastrofy smoleńskiej.
Na samym początku swej prezydentury głowa państwa nawiązała stosunki zagraniczne m.im z Paryżem, Brukselą i Berlinem. Zmienił także rolę Rady bezpieczeństwa, co jednak nie przyniosło widocznych efektów. Bardzo długo nie udało się także dojść do porozumienia z obecnym rządem co do zakupu nowych samolotów dla najważniejszych osób w państwie. Jednak doszło to do skutku.
Przejdźmy dalej. Jak wiemy w drugiej turze wyborów będziemy mogli zagłosować na obecnego prezydenta Bronisława Komorowskiego, a także na reprezentanta PiS Andrzeja Dudę.
Kadencja ówczesnego prezydenta:
Bronisław Komorowski swój urząd piastuje od 6 sierpnia 2010 roku. Warto jednak zaznaczyć, iż jest to data zaprzysiężenia na prezydenta. Jest to o tyle ważne, że jako prezydent Komorowski działa od katastrofy smoleńskiej.
Na samym początku swej prezydentury głowa państwa nawiązała stosunki zagraniczne m.im z Paryżem, Brukselą i Berlinem. Zmienił także rolę Rady bezpieczeństwa, co jednak nie przyniosło widocznych efektów. Bardzo długo nie udało się także dojść do porozumienia z obecnym rządem co do zakupu nowych samolotów dla najważniejszych osób w państwie. Jednak doszło to do skutku.
Komorowski nadał tysiące nowych obywatelstw polskich, ma to jednak niewielki wpływ na życie innych polaków. Co więcej wiele z takich osiągnięć jest niejasnych, gdyż takie sprawy prezydent musi konsultować z odpowiednimi ministrami. Nie mniej nie można określić tego osiągnięcia jako negatywnego, jest to plus 5-letniej kadencji.
Komorowski poparł działania zmierzające do zahamowania cyberprzemocy. Kolejny plus, choć również mało widoczny.
Zdołał on również podpisać ustawę o walce z dopalaczami. Nie okazała się ona jednak strzałem w dziesiątkę.
Jako głowa państwa przywrócił także zniżkę dla studentów. Warto też zaznaczyć, że głowa państwa starała się o zmienienie prawa o zgromadzeniach publicznych. To również biuro prezydenta Komorowskiego zorganizowało "Marsz dla Niepodległej", który niejako przeciwdziała marszom narodowców.
Rozwinął także " Forum Debaty Publicznej".
Pomimo kilku sukcesów prezydentura Bronisława Komorowskiego ma również wiele negatywów.
Głównym zarzutem stawianym obecnemu prezydentowi jest bierność działania w zakresie systemu emerytalnego. Poprzez zmniejszenie składki wpłacanej do OFE, a także zajęcie części aktywów, przepadło około 140 mld złotych. Nie są to jedyne złe działania ze strony prezydenta.
Nie można pominąć tutaj faktu, iż Bronisław Komorowski zgodził się na podniesienie wieku emerytalnego, jak również na podniesienie podatków.
Warto także w negatywach wymienić brak działań w zatrzymywaniu ustaw o"
-wysyłaniu 6-latków do szkół
-zmniejszeniu dotacji dla dzieci niepełnosprawnych
-zmniejszeniu zasiłku pogrzebowego, czy
-utrzymanie kwoty wolnej od podatku na poziomie obecnym
Pomimo wszystko trzeba mieć na względzie prawa prezydenta, które(nie wszystkie) wymieniłam wyżej. Prezydent to głównie osoba reprezentatywna, bez większej możliwości działania, aczkolwiek nie oznacza, to, że nie ma władzy. Próby przeciwdziałania mogły zostać podjęte.
Obecna kampania:
Andrzej Duda
Reprezentant PiSu kusi wieloma obietnicami. Chce m.in
-zmniejszyć wiek emerytalny
-podnieść kwotę wolną od podatku, czy
- zwiększyć dopłaty na dzieci.
Wszystko bardzo szlachetne jednakże mało realne.
Po pierwsze tylko te trzy postulaty wymagały by zwiększenia nakładów finansowych państwa około 2-krotnie(należy pamiętać, że państwo polskie posiada zadłużenie w kwocie ponad 90mld).
Andrzej Duda chciałaby również pomóc osobom, które zaciągnęły kredyt we frankach, a w obecnej sytuacji nie są w stanie go spłacać. Chodzi o przewalutowanie tychże kredytów po kursie w jakim były one zaciągane. Kolejne duże pieniądze. W tym momencie pojawiają nam się dwa zasadnicze problemy. Kredyty we frankach, to nie jedyne kredyty z jakimi borykają się Polacy. Wielu już przewalutowało frankowe kredyty, albo po prostu posiada kredyty w innej walucie.Tak duża chęć pomocy tylko jednej grupie kredytobiorców, wiążę się z dużym niezadowoleniem pozostałej grupy. Staje się jest ona stroną pokrzywdzoną. Ten pomysł groziłby też niewypłacalnością banków, a więc przymusem ratowania ich z pieniędzy podatników. Niezbyt "kolorowy" scenariusz.
Jednym z innych postulatów prorodzinnych jest zapewnienie darmowych przedszkoli dla dzieci w Polsce. To również pochłonęło by kolejne wielkie pieniądze.
Andrzej Duda jako jedyny pomysł pozyskania środków przedstawił projekt opodatkowania aktywów banków i hipermarketów. Jest to niezły pomysł, ale zaspokajało by to jedynie około 1/5 ewentualnych wydatków.
Ważna jest również dla Dudy sprawa in vitro. Jednakże chciałaby on raczej przeciwdziałać tej metodzie zapłodnienia, niż oddawać na nią środki. Może mieć to związek z poglądami partii do której kandydat należy.
Reasumując Andrzej Duda przedstawił wiele pomysłów godnych uwagi i przyciągających, jednakże mało realnych do spełnienia, szczególnie przy obecnym stanie gospodarczym i finansowym kraju.
Bronisław Komorowski
Obecny prezydent ostrożnie podszedł do sprawy i obietnice, które on stawia wymagały by dużo mniejszych nakładów finansowych. Chodzi głównie o
-stworzenie nowych miejsc pracy dla młodych polaków, w liczbie około 100 tys.
-Stworzenie bonów opiekuńczych przeznaczonych dla rodzin na pokrycie kosztów żłobków i przedszkoli dzieci poniżej 3 roku życia.
-wsparcie innowacyjnych i wprowadzających nowoczesne technologie firm
Bronisław Komorowski na dniach przygotował również projekt pozwalający na przejście na emeryturę po przepracowaniu 40 lat. Jeśli, więc obywatel rozpoczął by pracę w wieku 18 lat, byłaby możliwość by przeszedł na emeryturę w wieku 58 lat, a nie 67, jak jest obecnie. Jest to jednak sprawa dość kontrowersyjna, gdyż w 2010 roku prezydent deklarował się, iż nie podniesie wieku emerytalnego, po czym zgodził się na jego podniesienie, w czasie swej kadencji. Teraz przygotował projekt ustawy o możliwości szybszego przejścia na emeryturę.
Sprawa na pewno nie jest łatwa, a i tak jak w przypadku Andrzeja Dudy powstaje kłopot skąd wziąć na to wszystko pieniądze.
Komorowski poparł działania zmierzające do zahamowania cyberprzemocy. Kolejny plus, choć również mało widoczny.
Zdołał on również podpisać ustawę o walce z dopalaczami. Nie okazała się ona jednak strzałem w dziesiątkę.
Jako głowa państwa przywrócił także zniżkę dla studentów. Warto też zaznaczyć, że głowa państwa starała się o zmienienie prawa o zgromadzeniach publicznych. To również biuro prezydenta Komorowskiego zorganizowało "Marsz dla Niepodległej", który niejako przeciwdziała marszom narodowców.
Rozwinął także " Forum Debaty Publicznej".
Pomimo kilku sukcesów prezydentura Bronisława Komorowskiego ma również wiele negatywów.
Głównym zarzutem stawianym obecnemu prezydentowi jest bierność działania w zakresie systemu emerytalnego. Poprzez zmniejszenie składki wpłacanej do OFE, a także zajęcie części aktywów, przepadło około 140 mld złotych. Nie są to jedyne złe działania ze strony prezydenta.
Nie można pominąć tutaj faktu, iż Bronisław Komorowski zgodził się na podniesienie wieku emerytalnego, jak również na podniesienie podatków.
Warto także w negatywach wymienić brak działań w zatrzymywaniu ustaw o"
-wysyłaniu 6-latków do szkół
-zmniejszeniu dotacji dla dzieci niepełnosprawnych
-zmniejszeniu zasiłku pogrzebowego, czy
-utrzymanie kwoty wolnej od podatku na poziomie obecnym
Pomimo wszystko trzeba mieć na względzie prawa prezydenta, które(nie wszystkie) wymieniłam wyżej. Prezydent to głównie osoba reprezentatywna, bez większej możliwości działania, aczkolwiek nie oznacza, to, że nie ma władzy. Próby przeciwdziałania mogły zostać podjęte.
Obecna kampania:
Andrzej Duda
Reprezentant PiSu kusi wieloma obietnicami. Chce m.in
-zmniejszyć wiek emerytalny
-podnieść kwotę wolną od podatku, czy
- zwiększyć dopłaty na dzieci.
Wszystko bardzo szlachetne jednakże mało realne.
Po pierwsze tylko te trzy postulaty wymagały by zwiększenia nakładów finansowych państwa około 2-krotnie(należy pamiętać, że państwo polskie posiada zadłużenie w kwocie ponad 90mld).
Andrzej Duda chciałaby również pomóc osobom, które zaciągnęły kredyt we frankach, a w obecnej sytuacji nie są w stanie go spłacać. Chodzi o przewalutowanie tychże kredytów po kursie w jakim były one zaciągane. Kolejne duże pieniądze. W tym momencie pojawiają nam się dwa zasadnicze problemy. Kredyty we frankach, to nie jedyne kredyty z jakimi borykają się Polacy. Wielu już przewalutowało frankowe kredyty, albo po prostu posiada kredyty w innej walucie.Tak duża chęć pomocy tylko jednej grupie kredytobiorców, wiążę się z dużym niezadowoleniem pozostałej grupy. Staje się jest ona stroną pokrzywdzoną. Ten pomysł groziłby też niewypłacalnością banków, a więc przymusem ratowania ich z pieniędzy podatników. Niezbyt "kolorowy" scenariusz.
Jednym z innych postulatów prorodzinnych jest zapewnienie darmowych przedszkoli dla dzieci w Polsce. To również pochłonęło by kolejne wielkie pieniądze.
Andrzej Duda jako jedyny pomysł pozyskania środków przedstawił projekt opodatkowania aktywów banków i hipermarketów. Jest to niezły pomysł, ale zaspokajało by to jedynie około 1/5 ewentualnych wydatków.
Ważna jest również dla Dudy sprawa in vitro. Jednakże chciałaby on raczej przeciwdziałać tej metodzie zapłodnienia, niż oddawać na nią środki. Może mieć to związek z poglądami partii do której kandydat należy.
Reasumując Andrzej Duda przedstawił wiele pomysłów godnych uwagi i przyciągających, jednakże mało realnych do spełnienia, szczególnie przy obecnym stanie gospodarczym i finansowym kraju.
Bronisław Komorowski
Obecny prezydent ostrożnie podszedł do sprawy i obietnice, które on stawia wymagały by dużo mniejszych nakładów finansowych. Chodzi głównie o
-stworzenie nowych miejsc pracy dla młodych polaków, w liczbie około 100 tys.
-Stworzenie bonów opiekuńczych przeznaczonych dla rodzin na pokrycie kosztów żłobków i przedszkoli dzieci poniżej 3 roku życia.
-wsparcie innowacyjnych i wprowadzających nowoczesne technologie firm
Bronisław Komorowski na dniach przygotował również projekt pozwalający na przejście na emeryturę po przepracowaniu 40 lat. Jeśli, więc obywatel rozpoczął by pracę w wieku 18 lat, byłaby możliwość by przeszedł na emeryturę w wieku 58 lat, a nie 67, jak jest obecnie. Jest to jednak sprawa dość kontrowersyjna, gdyż w 2010 roku prezydent deklarował się, iż nie podniesie wieku emerytalnego, po czym zgodził się na jego podniesienie, w czasie swej kadencji. Teraz przygotował projekt ustawy o możliwości szybszego przejścia na emeryturę.
Sprawa na pewno nie jest łatwa, a i tak jak w przypadku Andrzeja Dudy powstaje kłopot skąd wziąć na to wszystko pieniądze.
Wnioski dotyczące tego artykułu pozostawiam każdemu z osobna. Chciałabym na końcu dodać również link do strony, gdzie jest napisane trochę o karierze Andrzeja Dudy. Znalazłam takową i uważam, że skoro zdążaliśmy zapoznać się z jednym kandydatem przez 5 lat(przez co możemy wyciągnąć więcej wniosków), to możemy spróbować poznać drugiego. Liczę, że niniejszy artykuł przybliżył co nieco sylwetki obu kandydatów.
Link, gdzie opisana jest kariera Andrzeja Dudy: http://polska.newsweek.pl/wybory-2015-kim-jest-andrzej-duda-kandydat-pis-na-prezydenta-newsweek-pl,artykuly,358435,1.html
Bibliografia:
http://natemat.pl/134413,co-bronislaw-komorowski-zrobil-przez-piec-lat-w-belwederze-oceniamy-dokonania-prezydenta
http://polska.newsweek.pl/ile-kosztuja-wyborcze-obietnice-dudy-i-komorowskiego-,artykuly,363532,1.html
http://www.zelaznalogika.net/15-pytan-do-bronislawa-komorowskiego/
http://pl.wikipedia.org/wiki/Prezydent_Rzeczypospolitej_Polskiej
http://pl.wikipedia.org/wiki/Bronis%C5%82aw_Komorowski
Subskrybuj:
Posty (Atom)