czwartek, 19 listopada 2015

Film Body/Ciało Małgorzaty Szumowskiej

Witajcie! :>

 Właśnie wróciłam do domu z Brodnickiego Domu Kultury, gdzie zawitała do nas ekipa Polski Światłoczułej z filmem Body/Ciało w reżyserii Małgorzaty Szumowskiej, a także kostiumograf Pani Julia Jarża-Brataniec, która wraz z Panią Katarzyną Lewińską stworzyła "kreacje" do filmu.
 W tym miejscu chciałabym wszystkich zachęcić do brania udziału w takich przedsięwzięciach, gdyż to wspaniała forma spędzenia czasu, a i film najwyższej klasy. Polecam! :)

 Powiem szczerze, że słyszałam o tym filmie kiedyś, było o nim dość głośno, a w umyśle migały mi pojedyncze kadry z filmu. Nie wiedziałam jednak nic więcej, obiecałam sobie jedynie, że kiedyś obejrze ten film. I tak oto nadarzyła się okazja i już wiedziałam, że chce iść na to wydarzenie do BDK. Nie żałuje, bo i nie ma czego.
O czym ogólnie jest film?
Jest to dramat, którego akcja "kręci się" wokół tematu anoreksji, śmierci, opuszczenia przez bliskich. Ale głównym wątkiem jest właśnie wątek Olgi, anorektyczki, która sobie nie radzi po śmierci matki, obwinia za te śmierć ojca i chce go nienawidzić połączony z postacią Janusza, ojca pijaka, który nie radzi sobie chyba nawet bardziej niż jego córka. Jest cyniczy i jakby pozbawiony wszelkich uczuć, choćby względem córki, ale i otaczającego go świata, śmierci. W środku tej relacji postawiona jest postać terapeutki Anny, która jest niczym stara panna, ale dla odmiany z psem, nie z kotem. Ubiera się niemodnie, ale ma ciekawe metody leczenia osób chorych na anoreksje. Tyle jeśli chodzi o ogólny zarys, myślę że dość zachęcający :)

Od samego początku moim rozważaniom poddałam tytuł, to on był dla mnie zagadką, on przykuł moją uwage i skłonił do refleksji. Czym jest owe ciało? Czemu akurat taka nazwa? Miałam mętlik, gdyż jednocześnie moją głowe wypełniały gonitwy myśli, możliwych scenariuszy, a z drugiej była ona pusta. Na spotkaniu po filmie, pewna Pani powiedziała, że jej się ten film kojarzył z anoreksją, oraz że to było dla niej wręcz oczywiste skojarzenie. Po obejrzeniu filmu jej spojrzenie uległo zmianie. Ale ja chciałabym się zastanowić nad tą anoreksją, bo mnie nigdy ona nie przyszła do głowy, choć można by powiedzieć, że to była najbardziej oczywista myśl. Czemu nie wpadłam na to? Nie wiem, może właśnie dlatego, że to było takie proste.
 Nie mniej już w trakcie trwania filmu chciałam sobie spisywać skojarzenia odnośnie tytułu, oscylowałam wokół "ciała" i gnębiłam owe ciało, ale zaczęłam pisać słowa dopiero pod koniec seansu. Te słowa to:

śmierć-zwłoki, ograniczenie, przeszkoda, forma, kształt, ułomność, maska, określenie, narzędzie.

 Jak widziecie jest tego sporo, a i tak sądze że każdy dopisałby więcej po obejrzeniu przez siebie filmu. Każde te słowo miało być dla mnie nowym określeniem dla ciała, nowym wytłumaczeniem, które poprzez sceny dostrzegałam. Przykładowo poprzez "określenie", chodziło mi o określania ludzi na podstawie tego kim są, zawodu, choć tak naprawde nic o nich nie wiemy. Tworzenie przez ludzi hierarchii wartościowości ludzi i ich przydatności względem nas. Jakież to prawdziwe w dzisiejszym świecie...
 Więcej słów nie wyjaśnie, chciałabym abyście sami po obejrzeniu spróbowali dopisać własne wyjaśnienie każdego ze słów i własne słowa-skojarzenia.
 Tyle w kwestii tytułu, aby za wiele nie zdradzać. Nie mniej przyjrzyjcie się mu, bo warto :)

 Co do obsady, to musze przyznać, że jest naprawdę dobra. Czy to główne postacie, czy drugoplanowe, każda odegrana rola była dobra, albo bardzo dobra. Osobiście zachwyciła mnie rola Anny, w którą wcieliła się Maja Ostaszewska, która tą rolą, moim zdaniem, udowodniła jak dobrą jest aktorką. Nie da się też przejść obojętnie wobec znakomitej postaci Olgi, w którą wcieliła się Justyna Suwała. Co więcej to był debiut tej aktorki! Chyle czoła, trzeba przyznać, że świetnie odegrała postać zagubionej anorektyczki. Także inne role świetne, np. Janusza Gajosa, czyli prokuratora-pijaka, ojca Olgi .
Aktorzy naprawdę pokazali klase :)

 Ale nie tylko obsada była genialna. w tym filmie wszystko gra na najwyższym poziomie! Światło w filmie jest jakby osobną postacią, która nadaje temu nieziemskiej plastyczności i spaja kompozycje. Kostiumy także idealne w wyrazie, ukształtowały postacie, ale i całe sytuacje. Wreszcie montaż, który jest zrobiony niemal idealnie. Można by tak wymieniać, ale po prostu warto obejrzeć :>

 P.S Polskie wcale nie oznacza gorsze. mamy ambitnych aktorów, reżyserów, którzy pokazują swój kunszt i są za niego nagradzani na całym świecie. Czemu, więc cały świat docenia polską kinematografie, tylko Polacy najczęściej nie potrafią tego zrobić? Cudze chwalicie, swego nie znacie... :>






niedziela, 8 listopada 2015

Rozmowa na temat.... cytat Stefana Żeromskiego.

 Witajcie :)

 Dzisiaj chciałabym, żeby każdy z nas się troche zastanowił i bardzo by mi było miło gdyby wyraził opinie na tle forum :>. Tematem, mam nadzieje debaty, będzie cytat Stefana Żeromskiego:

"Im kultura niższa, tym naśladownictwo bardziej rozwinięte." 

 Chętnie porozmawiałabym z wami o tym. Zgadzacie się, czy jesteście przeciw? Czemu akurat takie jest wasze zdanie?
Stwórzmy ciekawą wymiane zdań.  Komentować możecie tutaj, bądź na fanpage, do którego link macie TU

Zapraszam :)

 P.S Tutaj możecie przeczytać moje zdanie na ten temat:

 Moim zdaniem słowo kultura jest tutaj kluczowe. Ma ukazywać wszechstronność tego stwierdzenia, gdyż jak dobrze wiemy kultura odnosi się m.in do kina, teatru, książki itp., ale i do, choćby, kultury osobistej, kultury wychowania itd.
Można, więc powiedzieć, że ludzie łatwiej przyjmą to nad czym nie muszą się zastanawiać, nad czym nie muszą debatować. Wolą przyjąć to co łatwe i utarte.
Często też to naśladowanie odnosi się do dzieci, czy młodzieży, które chcą w ten sposób włączyć się do jakieś grupy, tudzież społeczności.
Nie da się też ukryć, że to co jest łatwe nie wymaga od nas prawie żadnego wysiłku. To zrozumiałe i naturalne. jednak jeśli chcemy zrobić coś więcej, poszerzać wiedze( np. odnośnie kultury) musimy włożyć w to prace.
Może właśnie dlatego mało ludzi wychodzi ponad schemat, nie idąc za tłumem. A szkoda, że tak mało. Może warto to zmienić? :>

Tak ja rozumiem ten cytat :)

niedziela, 1 listopada 2015

Film "Psy" Władysława Pasikowskiego

 Cześć i witam! :>

 Jakby spojrzeć kiedy tu ostatni raz zaglądałam i kiedy dodałam post, to nawet aktywność na fp(Linki dla tych, którzy nie orientują się o co chodzi------>
1) http://czytelniawszechstonna.blogspot.com/2015/08/po-przerwie-niedawnodawno-wprowadzonego.html
2) https://web.facebook.com/czytelniawszechstronna/?fref=ts) jest dużo lepsza niż tu...
Ale dzisiaj opisze film i muszę wam powiedzieć, że jeśli jesteście go nie znacie, to na pewno powinniście poznać, bo to zdecydowanie film godny polecenia :)

 "Psy" jest to produkcja mieszcząca się w ramach filmu fabularnego i sensacyjnego, której reżyserem jest(jak widać w tytule posta) Władysław Pasikowski. Ukazał się w 1992 r. Zamieszczam tabele podstawowych danych dla lepszego zobrazowania.


 
Psy
Gatuneksensacyjny
Data premiery31 grudnia 1992
Kraj produkcjiPolska
Język
polski
oraz epizodycznie
niemiecki
rosyjski
Czas trwania101 min
ReżyseriaWładysław Pasikowski
ScenariuszWładysław Pasikowski


 Film rozgrywa się w 1990 roku, jest to historyczny czas dla Polski, czasy PRL się skończyły, niedawno padł mur berliński, ZSRR chyli się ku upadkowi. Zewsząd dochodzą nas nowe to wiadomości odnośnie zmian, które staną się kluczowe dla "rodzącej" się na nowo Polski.
 W tej zawierusze potrzebna jest odpowiednia służba bezpieczeństwa, m.in policja. Nadeszły jednak zmiany i nie można zachować PRL-owskiej "Służby Bezpieczeństwa", która zostaje przekształcona na policje. Dotyka to ludzi pracujących do tej pory w" Służbie", muszą oni zostać zweryfikowani, a po tym procederze zostają wcieleni do oddziałów policji. Jednym z nich jest Franz Maurer, SB-ek, który ma za sobą wiele nieprzyjemnych sytuacji takich jak porzucenie przez żonę, która co więcej zabrała ze sobą ich syna. Jego przyjaciel, Olgier Żwirski("Olo") nie przechodzi weryfikacji i zostaje bez pracy.

 I tutaj chyba zrobimy stop. To ogólne przedstawienie tego co było na samym początku i na czym opiera się cała reszta(choć nie do końca, ale wolałabym wam tamtego nie opisywać, żeby nie pisać co się stanie).

 Warto tutaj wspomnieć o obsadzie, która w tamtych czasach kształtowała dopiero swoje wizerunki i nie była jeszcze bardzo znana, ale która udowodniła, że należy do "śmietanki", i że to przyszłe pokolenie genialnych aktorów. Dzisiaj te nazwiska są dla nas wręcz ikonami, a ten film pokazuje ich większe, bądź mniejsze początki. Kolejny argument, żeby obejrzeć :). Poniżej podaje kilka nazwisk(osoby te grały raczej ważniejsze role):


  • Bogusław Linda (por. Franciszek Maurer, Franz)
  • Marek Kondrat (por. Olgierd Żwirski, „Olo”)
  • Janusz Gajos (mjr Gross, „Siwy”)
  • Cezary Pazura (ppor. Waldemar Morawiec, „Nowy”)
  • Agnieszka Jaskółka (Angela Wenz)
  • Maciej Kozłowski (Barański, człowiek Grossa)
  • Jan Machulski (mjr Walenda)
  • Olaf Lubaszenko (Krzysztof „Młody”)
  • Artur Żmijewski (Radek Wolf, kolega Franza)
  • Andrzej Musiał (Ochocki, człowiek Grossa)



Ciekawostki:
1) Był najbardziej kasowym filmem lat 90. w Polsce
2) Obecnie uznawany za film kultowy i ważny element kinematografii polskiej
3) Doczekał się kontynuacji w postaci filmu "Psy 2: Ostatnia krew"(1994r.)
4) Cytaty z filmu na stałe weszły do języka potocznego, choć niewiele osób wie dzisiaj, że używa wyrażeń z filmu
5) Rola Franza Maurera ukształtowała wizerunek Lindy jako cynicznego "twardziela". Opinia ta została podtrzymana po takich filmach jak: "Psy 2:Ostatnia krew", "Sara", czy "Demony wojny wg Goi"

 Na zakończenie podaje link do filmiku z większością dobrych scen, gdzie usłyszycie popularne cytaty. Możecie go obejrzeć po filmie, bądź przed, jeśli takie wstawki wam nie przeszkadzają. Na pewno warto :>



 P.S Nie bójmy się sięgać po stare filmy, poszukiwać. Wielu ludzi zna te popularne, kasowe filmy z fabryki filmów w USA. Niewielu jednak orientuje się w starej kinematografii polskiej i świata. A choć te filmy nie posiadają tylu efektów np. komputerowych, to niosą zupełnie inną jakość i na pewno warto je oglądać :)
To takie małe przesłanie ode mnie dla was. Trzymajcie się ciepło :)

środa, 9 września 2015

Simon & Garfunkel "The Sound of Silence"

 Któż z nas nie lubi słuchać muzyki? Jest ona nieodłącznym elementem życia każdego człowieka i kultura światowa nie mogłaby się bez niej obejść... wszyscy o tym wiemy, ale niewielu z nas stara się wsłuchać w muzykę, poczuć ją, sprawić by ona przemówiła do nas swoim językiem, wywołała refleksje itd.
 Dzisiejszy utwór z pewnością można zaliczyć do spokojnych, melodyjnych i przyjemnych dla ucha. Dobry rock, ten właśnie zwrot określa to dzieło dwóch panów...
Simon & Garfunkel to amerykański duet rockowy powstały w 1957(obecna nazwa funkcjonuje od 1964 roku). To jeden z najpopularniejszych duetów wokalnych i jedna z najbardziej znanych grup rockowych tamtych czasów.
Utwór "The Sound of Silence" to połączenie mądrego tekstu z melodyjnym podkładem gitarowym i ciekawym wokalem.
Zapraszam na recenzje.

Link do utworu:



Hello darkness, my old friend,
I've come to talk with you again,
Because a vision softly creeping,
Left its seeds while I was sleeping,
And the vision that was planted in my brain
Still remains
Within the sound of silence.

In restless dreams I walked alone 
Narrow streets of cobblestone,
'Neath the halo of a street lamp,
I turned my collar to the cold and damp
When my eyes were stabbed by the flash of a neon light
That split the night
And touched the sound of silence.

And in the naked light I saw
Ten thousand people, maybe more.
People talking without speaking,
People hearing without listening,
People writing songs that voices never share 
And no one dared 
Disturb the sound of silence.

"Fools" said I, "You do not know
Silence like a cancer grows.
Hear my words that I might teach you,
Take my arms that I might reach you."
But my words like silent raindrops fell,
And echoed
In the wells of silence.

And the people bowed and prayed 
To the neon god they made.
And the sign flashed out its warning,
In the words that it was forming.
And the sign said, the words of the prophets are written on the 
subway walls
And tenement halls. 
And whisper'd in the sounds of silence.


 Utwór zaczyna się kostkowaniem pojednczyczych strun, które to ma wywołać efekt spokoju i wprowadzić w dalszą część utworu. Po chwili słyszymy śpiew bardzo czystego, wysokiego tenoru należący do Arta Garfunkela, dźwięk ten jest spotęgowany przez dodanie echa śpiewu tego wykonawcy. Słuchacz odnosi wrażenie, że dźwięki dochodzą z wielu stron.
Kostowanie gitary nieznacznie przyśpiesza, słyszymy że gra się zmienia o kolejne struny. Trwa to około 30 sekund. Po tym czasie melodyjne tony Arta Garfunkela nadal wprawiają nas w miłe odczucia, błogość, a muzyka gitarowa nieco się zmienia. Sekwencja gry przechodzi z muskania strun, na proste akordy i uderzenia, nieskomplikowanego bicia. Gra przyśpiesza po kilkunastu sekundach, tak jak szybkość śpiewu, choć jest to zmiana ukazująca uczucia płynące ze słów, przez co dźwięki się wyostrzają, a wykonawcy zwiększają szybkość wykonywania piosenki. Nadchodzi chwila uspokojenia na słowa:

"And echoed
In the wells of silence."

 Jakby autorzy chcieli zaznaczyć spokój płynący z ech w bezmiarach ciszy. Po tych wersach znowu gra przyśpiesza, a śpiew staje się szybszy, jakby dla zaznaczenia sytuacji, emocji, które towarzyszą wykonawcom. Oni wczuwają się w historię, którą opowiadają, w temat, który poruszają. Ta "gwałtowność" trwa, aż do dwóch ostatnich linijek tekstu. Ostanie słowo "cisza" jest zaakcentowane chwilową przerwą i gdy zostaje ono wypowiedziane pozostają już tylko pojednycze, powolne uderzenia strun gitary...

Mogę z czystym sumieniem polecić ten utwór na deszczowe wieczory, czy też dla osób, które lubią raczej spokojne, stonowane utwory muzyczne.

Miłego wieczoru i... zasłuchania :>


czwartek, 13 sierpnia 2015

"Z innej dziedziny kultury i nauki"-Polscy poeci XX wieku



 I znowu wracamy do tego co było...Stęskniliście się za nową porcją życiorysów sprzed wieku? No to czas na kolejny! :>

 Dzisiejszy post będzie o poecie, któremu nie było dane długo żyć, a to dlatego, że "pochodził" z tzw. pokolenia Kolumbów. Jak wiemy nie jest to wyznacznik długiego życia, ale czasy wojny, choć znaczenie wpływały na twórczość, to jednak nie były najłatwiejsze i często powodowały śmierć w otaczającej ludzi zawierusze. Ten konkretny poeta zginął podczas powstania warszawskiego, jako żołnierz AK i podharcmistrz Szarych Szeregów. Znany pod pseudonimem choćby "Jan Bugaj". Zgaduję, że już niektórzy z was wiedzą o kogo chodzi ;>




 W tym poście bliżej poznamy postać... Krzysztofa Kamila Baczyńskiego.
Tabela podstawowych informacji :)
   
PseudonimJan BugajEmilJan Krzyski,KrzysztofPiotr Smugosz,Krzysztof ZielińskiKrzyś
Data i miejsce urodzenia22 stycznia 1921
Warszawa
Data i miejsce śmierci4 sierpnia 1944
Warszawa
Narodowośćpolska
Okres1936-1944[1]
GatunkiPoezja

 Zacznijmy może od rodziny... Trzeba przyznać, że ta miała bardzo duży wpływ na życie i twórczość Baczyńskiego. Ojciec Stanisław Baczyński udzielał się politycznie, był także żołnierzem, choćby Legionów Polskich i co ważne pisarzem i krytykiem literackim. Mama "Emila" Stefania to nauczycielka, autorka podręczników i katoliczka pochodzenia żydowskiego. Trudno, więc nie zauważyć związku między tymi dwoma sprawami, jakimi są rodzina i twórczość.

 I choć Baczyński był jako dziecko bardzo chorowity(miał astmę, był zagrożony gruźlicą, co odbijało się źle na jego sercu), to jego humanistyczne zainteresowanie już w wieku 6 lat były widoczne. Z wielką wyobraźnią wymyślał bajki, które pięknie ilustrował, przykładał się do nauki tak by pięknie pisać i rysować, jego nauczycielka z tamtego okresu określiła go tak:
"Krzyś z natury był szalenie uczuciowy, kapryśny, nerwowy(...)odnosiłam wówczas wrażenie, że zostanie malarzem". Malarzem jednak nie został, a jednym z najważniejszych twórców czasu wojny. 

 Jego zainteresowania tylko się wzmocniły poprzez naukę w Gimnazjum im. Stefana Batorego, do którego należał od roku 1931. To tam jego nauczyciele dostrzegli jego ponadprzeciętną wiedzę na temat literatury mu współczesnej polskiej, ale i francuskie, w tym języku także pisał później. Nie dało się także nie zauważyć jego fascynacji "Ferdydurką" Gambrowicza, której to napisał własną wersje. W tym czasie należał też do "Spartakusa", czyli organizacji młodzieży socjalistycznej, a pod koniec szkoły był współredaktorem "Strzały" i na jej łamach zadebiutował wierszem "wypadek przy pracy". Pomimo to szkoły nie lubił i rzadko do niej uczęszczał, co spowodowało jego słabe oceny.

 Kiedy otrzymał świadectwo dojrzałości planował studia na ASP. Marzenia te przerwał wybuch wojny. Kiedy w 1940 roku utworzono getto w Warszawie pozostał z matką po niebezpiecznej stronie, ryzykując rozstrzelanie z powodu pochodzenia. Pod koniec roku 1942 rozpoczął studia polonistyczne, oczywiście tajnie. Szybko, bo niespełna rok później, je porzucił. Uznał, że jeśli będzie mu kiedyś dane się uczyć, to będzie się uczył. Postanowił zająć się zarabianiem na rodzinę, swoimi pasjami, a także pracą konspiracyjną. W lipcu 1943 dołączył do II plutonu "Alek" w kompanii "Rudy" batalionie "Zośka", jako "Zieliński". Czy te nazwy coś wam mówią? Tak? I słusznie, bo są to oczywiście bohaterowie powieści Kamińskiego pt. "Kamienie na Szaniec". ""Jan Bugaj" uczęszczał z nimi do gimnazjum, byli w jednej klasie. Powiem szczerze, że niektóre pseudonimy Krzysztofa Baczyńskiego również kojarzą mi się z tą lekturą. Nie mam pewności, bo trzymałam te książkę ostatni raz w rękach ładnych kilka lat temu. Jeśli ktoś coś więcej wie na ten temat niech pisze. To zawsze ciekawy fakt.:>


Wracając. Wziął udział w kilku większych akcjach m.in w akcji wykolejenia pociągu niemieckiego, który jechał z frontu wschodniego do Berlina. W maju 1944 otrzymał stopień "starszego strzelca podchorążego rezerw piechoty" Nim to się stało był kierownikiem działu poezji miesięcznika "Droga", a więc jak widzimy nie potrafił porzucić pisarskiej pasji. 1 lipca 1944 został zwolniony z funkcji w batalionie "Zośka" "z powodu małej przydatności w warunkach polowych" z prośbą o to by objął "nieoficjalnego stanowiska szefa prasowego kompanii".

Wybuch powstania warszawskiego zaskoczył go na placu teatralnym, gdzie został wysłany po buty. Przez sytuacje w której się znalazł przystąpił do oddziału ochotników. 
Choć jego życie, jak wielu innych, zostało wywrócone do góry nogi, odnalazł swą miłość i w roku 1942 poślubił Barbarę Drapczyńską. Poległ na posterunku w Pałacu Blanka, gdzie został śmiertelnie raniony przez strzelca wyborowego. Również w tym powstaniu zginęła jego żona, a było to dokładnie 5 lat od czasu rozpoczęcia wojny.

 Jeśli chodzi o poezje to wydał on 4 tomiki wierszy i wiele utworów w prasie konspiracyjnej. Dojrzałość poetycką osiągnął pod koniec 1942 roku, a więc wtedy kiedy rozpoczął krótkie studia polonistyczne. Jego twórczość świetnie ukazuje cechy pokolenia Kolumbów. I choć jego poezja została ukształtowana przez wojne, to ma ona swój uniwersalny wymiar. A to dlatego, iż jego poezja ma cechy poezji katastroficznej, porusza kwestie onirystyczne, oraz dlatego, że porusza ona problemy ponadczasowe, takie jak refleksje nad młodością, przemijaniem, czy rzeźbienie duszy. Co ważne Baczyński często utożsamiał się w swoich wierszach z całą generacją tamtego okresu, pisał w liczbie mnogiej. I choć jego poezja jest pełna katastrofizmu, nie brak utworów pełnych nadziei, piękna, w których autor poszukuje arkadii w czasie walki o życie i daje promyki nadziei ludziom, którzy tego potrzebują.

Ciekawostki:
*początkowo uznawano, iż Baczyński urodził się 03.03.1921 roku, dopiero później, z księgi parafialnej, dowiedziano się prawdy.
*Drugie imię Krzysztofa zostało mu nadane na cześć siostry, która urodzona przed nim, niedługo później zmarła. Na imię miała Kamila.
*Baczyński darzył uczuciem kilka kobiet. Jedną z nich była Zuzanna Chuweń, której przesyłał całe zbiory wyznań miłosnych. Był on też swego czasu przez krótki czas zaręczony z Anną Morawską. Wyjaśniło się, więc kim była adresatka "Improwizacji dla Anny" i kim jest tajemnicza kobieta, której m.in dedykuje "Poemat o Chrystusie dziecięcym"
*Jego wiersze były śpiewane przez takie osoby jak Ewa Demarczyk, Janusz Radek, czy zespoły Lao Che i Ankh.
*Fragment jego wiersza "Historia" posłużył za tytuł filmu "Jeszcze słychać śpiew i rżenie koni..", Poza tym jego życie i twórczość stało się tematem kilku filmów.
*Baczyński miał zwyczaj przepisywania swoich wierszy w kilku kopiach i przechowywania ich u swoich znajomych w Warszawie.
*Tylko kilka osób wiedziało, że pisał wiersze, nawet rodzina nie wiedziała.
*24 lipca 2009 roku Bank Polski wprowadził do obiegu monete upamiętniającą poete.


Przykładowy wiersz("Gdy broń dymiącą...")

Gdy broń dymiącą z dłoni wyjmę
i grzbiet jak pręt rozgrzany stygnie,
niech mi nie kładą gwiazd na skronie
i pomnik niech nie staje przy mnie.
Bo przecież trzeba znów pokochać.
Palce mam - każdy czarną lufą,
co zabić umie. - Teraz nimi
grać trzeba, i to grać do słuchu.
Bo przecież trzeba znów miłować.
Oczy - granaty pełne śmierci,
a tu by trzeba w ludzi spojrzeć
i tak, by Boga dojrzeć w piersi.
Bo przecież trzeba czas przemienić,
a tutaj ciemna we mnie siła,
i trzeba blaskiem kazać ziemi,
by z sercem razem jak krew biła.
Wrócę, rzemieślnik skamieniały,
pod dach rozległy jasny pogód,
do rzeźb swych - tych, co już się stały,
i tych, co stać się jeszcze mogą.
I dawne będą wzrok obracać -
niezdarne słupy pełne burzy,
i te, których nie tknęła praca
jak oddech niewidzialnej róży.
I pośród nich jakże ja stanę
z garścią, co tylko strzelać umie,
z wiarą, co śmiercią przeorana,
z sercem, co nic już nie rozumie?
Ale jeżelim spalił młodość,
jak palą kraje w wielkim hymnie,
to nie zapomni czas narodu,
a Bóg jak płomień stanie przy mnie.
I wtedy, wtedy liść mi każdy
albo mi wróbel z nieba sfrunie
i jego głos - już głosem prawdy,
i poznam głos, poczuję: umiem.
I szmer ptaszęcy mi przypomni,
że znałem miłość, i obudzi
zdrętwiałe dłonie - jak łodygi,
i pocznę kwiaty, gwiazdy, ludzi,
i ziemię w morza szum przemienię,
i drzewa w zwierząt linie miękkie,
i wtedy spadnie mi na rękę
w pieśni odrosła - wierna ziemia.

9.03.1944