sobota, 4 lipca 2015

"Z innej dziedziny kultury i nauki"- Polscy poeci XX wieku

Witajcie ponownie! :>
 Dzisiaj napiszę o kolejnej postaci z naszego cyklu pt. "Z innej dziedziny kultury i nauki". Będzie to BOLESŁAW LEŚMIAN, poeta niejako "rozerwany" pomiędzy dwoma epokami. Czemu? O tym za chwilę :)

 Na początek 
podstawowe informacje

Imiona i nazwiskoBolesław Leśmian
Data i miejsce urodzenia22 stycznia 1877
Warszawa
Data i miejsce śmierci5 listopada 1937
Warszawa
Dziedzina sztukiPoezja


 Dzięki tym informacją zapewne wielu z was wie już co miałam na myśli, mówiąc o "rozerwaniu" pomiędzy dwoma epokami. Otóż Leśmian urodził się w czasie trwania epoki pozytywizmu w Polsce, ale nie jest to ważna epoka dla jego twórczości. Tworzył za to w epokach: Młoda Polska i dwudziestolecie międzywojenne. I to właśnie te dwie epoki oznaczają owe rozerwanie. W dalszej części napiszę więcej na ten temat.
 Leśmian, podobnie jak Tuwim, wywodził się z rodziny żydowskiej. Miał on siostrę(Aleksandrę), a także brata(Kazimierza). Ojcem Bolesława był Izaak Lesman, który wykonywał zawód księgarza, a matką Emma( z domu Sunderland)  wywodząca się z rodziny prawniczej.
Niektórzy pewnie zauważyli, iż nazwisko poety nie pokrywa się z nazwiskiem jego ojca. Otóż zostało ono spolszczone, najprawdopodobniej między latami 1895-1897.

 Lata szkolne Bolesław spędził w Kijowie, gdzie ukończył gimnazjum klasyczne i wydział prawa na Uniwersytecie Świętego Włodzimierza.
Już w tamtym czasie Leśmian brał czynny udział w życiu artystycznym Polonii na Ukrainie. Możliwe, że miały na to wpływ barwne pejzaże, realia tamtejszej rzeczywistości, czy porywy młodego serca. Pomimo, iż ciężko to stwierdzić, możemy przypuszczać, iż poeta należał do jednych z ostatnich członków tzw. "szkoły ukraińskiej". Najprawdopodobniej debiutował on wierszem pt.  "Sekstyny" ogłoszonym w "Wędrowcu" w roku 1895. Pierwszy okres twórczości Leśmiana w przyszłości okaże się znaczącym dla całokształtu jego poezji. To właśnie w tym okresie Bolesław twórczo "łączy się" z Zenonem Przesmyckim (Miriamem) i dzięki niemu ma szanse na poważne wystąpienia literackie na łamach magazynu "Chimera". W tym okresie Leśmian zainteresuje się też słowotwórczymi "manewrami". Warto w tym momencie nadmienić, iż poeta ten żył w sumie na przełomie 3 epok, a więc pozytywizmu, Młodej Polski, oraz dwudziestolecia międzywojennego. Ważne dla twórczości poety są okresy dwóch ostatnich z wyżej wymienionych. Różnią się one jednak znacznie, stąd też owe „rozerwanie” twórcze w poezji Leśmiana.

 Cofnijmy się jednak trochę w czasie. W 1901 roku Leśmian wraca do Polski, a konkretnie do Warszawy, w której się urodził. Bardzo możliwe, że to właśnie w tym okresie poznał on swoją 
pierwszą miłość, którą została obdarzona o 7 lat młodsza od niego, spokrewniona nim malarka Celina Sunderland. W 1903 roku muszą się oni rozstać, gdyż młody artysta wyrusza w podróż artystyczną, którą zaczyna od Niemiec. W między czasie Celina wyjeżdża do Paryża, a Leśmian do niej dołącza. To właśnie tam poznaje on kolejną malarkę Zofie Chylińską, co więcej za pośrednictwem swej ukochanej, i to właśnie za nią wychodzi w 1905 roku. Wiele źródeł jednak uważa, iż z Celiną Leśmian romansował aż do 1920 roku. Gdyby tego było mało, to w późniejszych latach był emocjonalnie związany z Dorą Lebenthal, dla której napisał cykl erotyków "W malinowym chruśniaku". 
Jak widzimy życie uczuciowe poety było dość... kontrowersyjne. 

 Nadal pozostaje jednak poetą i walczy o swój sukces! Przed rokiem 1911 kontaktuje się z pisarzami rosyjskimi i zaczyna pisać w tym języku i wydawać swoje wiersze na łamach rosyjskich magazynów. W 1911 roku staje się wpółzałożycielem dość eksperymentalnego, ale i bardzo nowatorskiego teatru, który przyjął nazwę "Teatru Artystycznego w Warszawie".

 Po I wojnie światowej imał się różnych zajęć, niekoniecznie pisarskich. To wprowadziło go w kłopoty finansowe za sprawą kradzieży, której dopuścił się jego podwładny, a za którą odpowiadał sam poeta. 

 Poezja Leśmiana w tamtym okresie stała się bardzo ambiwalentna i skierowana ku wzorcom młodopolskim czy romantycznym. Uwielbiał mistycyzm, fantastykę, ballady. Był entuzjastą filozofii Nietzego, a także Bergsona. Jego twórczość to przede wszystkim neologizmy, które zostały nazwane później "leśmianizmami", a także wysoko postawiona symbolika i melodyjność kompozycji. Pomimo to nie odłączył się on zupełnie od epoki w której żył, a więc twórczości międzywojnia. Upodobał sobie model człowieka pierwotnego, posiadającego talenty twórcze. 
 Jeśli chodzi o postrzeganie Boga, to również dostrzegamy sprzeczność. Jednocześnie próbował Leśmian dostrzec podobieństwa między człowiekiem, a Bogiem, ale także kierował się ku motywom, iż Bóg stoi w opozycji do człowieka, a skrzyżowanie ich ścieżek, jest tragiczne. Wszystko to ma odzwierciedlenie w poezji autora, gdzie nadaje on przymioty boskie naturze, aby w końcu oddać cześć miłości i erotyce. 



Przykład wiersza(Zbiór "Łąka" z roku 1920)




BALLADA DZIADOWSKA


Postukiwał dziadyga o ziem kulą drewnianą,
Miał ci nogę obciętą aż po samo kolano.

Szedł skądkolwiek gdziekolwiek - byle zażyć wywczasu,
Nad brzegami strumienia stanął tyłem do lasu.

Stał i patrzał tym białkiem, co w nim pełno czerwieni,
Oj da-dana, da-dana! - jak się strumień strumieni!

Wychynęła z głębiny rusałczana dziewczyca,
Obryzgała mu ślepie, aż przymarszczył pół lica.

Nie wiedziała, jak pieścić - nie wiedziała, jak nęcić?
Jakim śmiechem pośmieszyć, jakim smutkiem posmęcić?

Wytrzeszczyła nań oczy - szmaragdowe płoszydła -
I objęła za nogi - pokuśnica obrzydła.

Całowała uczenie, i łechtliwie i czule,
Oj da-dana, da-dana! - tę drewnianą, tę kulę!

Parskał śmiechem dziadyga w kark poklękłej ułudy,
Aż przysiadał na trawie, jakby tańczył przysiudy.

Aż mu trzęsła się broda i dwie wargi u gęby,
Aż się kulą obijał o perłowe jej zęby!

"Czemuż jeno całujesz moją kłodę stroskaną?
Czemuż dziada pomijasz aż po samo kolano?

Za wysokie snadź progi dla czarciego nasienia,
Ty, wymoczku rusalny - ty, chorobo strumienia !

Pieszczotami to drewno chcesz pokusić do grzechu?
Oj da-dana, da-dana ! - umrę chyba ze śmiechu !" -

Spowiła go ramieniem, okręciła, jak frygą!
"Pójdźże ze mną, dziadoku - dziaduleńku -dziadygo !

Będę ciebie niańczyła na zapiecku z korali,
Będę ciebie tuczyła kromką żwiru spod fali.

Będziesz w moim pałacu miał wywczasy niedzielne,
Będziesz pijał z mej wargi pocałunki śmiertelne!"

Pociągnęła za brodę i za torbę żebraczą
Do tych nurtów pochłonnych, co się w słońcu inaczą.

Nim się zdążył obejrzeć - już miał falę na grzbiecie -
Nim się zdołał przeżegnać - już nie było go w świecie!

Zakłębiły się nurty - wyrównała się woda,
Znikła torba dziadowska i łysina i broda !

Jeno kloc ten chodziwy - owa kula drewniana
Wypłynęła zwycięsko - oj da-dana, da-dana!

Wypłynęła - niczyja, nie należna nikomu,
Wyzwolona z kalectwa, wypłukana ze sromu!

Brnęła tędy - owędy szukająca swej drogi,
Niby szczątek okrętu, co się wyzbył załogi !

Grzała gnaty na słońcu ku swobodzie, ku życiu,
Zapląsała radośnie na swym własnym odbiciu!

I we żwawych poskokach podyrdała przez fale.
Oj da-dana. da-dana! - w te zaświaty - oddale!