| The Human Centipede (First Sequence) | |
| Gatunek | horror |
| Data premiery | 30 sierpnia 2009 (Festiwal FrightFest) |
| Kraj produkcji | |
| Język | angielski, japoński, niemiecki |
| Czas trwania | 91 min[1] |
| Reżyseria | Tom Six |
| Scenariusz | Tom Six |
| Główne role | Dieter Laser Ashley C. Williams Ashlynn Yennie Akihiro Kitamura Andreas Leupold Peter Blankenstein |
Na wstępie chciałabym zaznaczyć, że nie będę opowiadać co się zdarzy. Jeśli zechcesz sam/sama obejrzysz. Chce opisać dlaczego moim zdaniem warto obejrzeć te produkcję. Zapraszam do lektury :>
Przed chwilą obejrzałam ten holenderski horror. Film jest dość znany. Wiele osób ogólnie wie co się w nim wydarzy, gdyż przez główny motyw stworzenia jednego organizmu z trzech, staje się on tak mocnym, że ludzie chcą i mówią o nim.
Przed chwilą obejrzałam ten holenderski horror. Film jest dość znany. Wiele osób ogólnie wie co się w nim wydarzy, gdyż przez główny motyw stworzenia jednego organizmu z trzech, staje się on tak mocnym, że ludzie chcą i mówią o nim.
Mnie jako tako horrory nie ruszą, po prostu się nie boję. Jednak ten film pomimo wielkiego odrzucenia jaki wywołuje u wielu osób, jest warty przedyskutowania.
Akcja nie jest zbyt dynamiczna. Sytuacja rozwija się wolno i dość statycznie. Możliwe, że chodzi tu o trzymanie napięcia i lepsze poznanie głównego bohatera(szalonego doktora). Na początku mi to przeszkadzało nie ukrywam. Lubię kiedy akcja rozwija się szybko, w pełni. Jednakże po obejrzeniu całości dochodzę do wniosku, że to jednak dobrze, że realizatorzy postawili na takie przedstawienie tego. Dlaczego? W dalszej części postaram się to wytłumaczyć.
Akcja nie jest zbyt dynamiczna. Sytuacja rozwija się wolno i dość statycznie. Możliwe, że chodzi tu o trzymanie napięcia i lepsze poznanie głównego bohatera(szalonego doktora). Na początku mi to przeszkadzało nie ukrywam. Lubię kiedy akcja rozwija się szybko, w pełni. Jednakże po obejrzeniu całości dochodzę do wniosku, że to jednak dobrze, że realizatorzy postawili na takie przedstawienie tego. Dlaczego? W dalszej części postaram się to wytłumaczyć.
Horror ten nie nadaję się zdecydowanie dla ludzi o słabych nerwach i nie mogących znieść brutalnych scen. Jeśli jesteś taką osobą, to muszę z przykrością stwierdzić, że prawdopodobnie nie będziesz mógł wyciągnąć "czegoś więcej" z tego filmu.
Pewnie wielu zdziwi, że mówię o tym filmie dobrze. W końcu są to sceny okrutne, brutalne, nieludzkie. A jednak... Uważam, że pomysł jest bardzo ciekawy. Stworzenie ludzkiej stonogi, to jedynie tło tego co widz ma zaobserwować. Film ma jako dzieło kultury wywoływać u nas jakieś przemyślenia. Mogą być to przemyślenia prozaiczne, ale nie muszą takie być. W tym filmie z pewnością takie nie są.
Główna postać-Doktor Heiser- to niemiecki szalony chirurg, który zajmował się rozdzielaniem bliźniąt syjamskich. Teraz chce łączyć organizmy ludzkie. Uważam, że ta postać mogła się nie spełnić w swojej pracy. To nie jest to czego szukał. Od zawsze fascynowały go połączenia ludzi, modyfikacje, dlatego zbliżył się do nich jak najbliżej mógł-został chirurgiem. Jednakże nie o to chodziło. On chce łączyć nie dzielić. Eksperymentować, zaginać ludzi do własnej woli. Czuć ich cierpienie i słabość, oraz ich strach. To wtedy czuje moc i siłę. Wtedy czuję się człowiekiem.
Moim zdaniem ważny jest też fakt, że jest to Niemiec. Może nic, ale biorąc pod uwagę, że scenarzysta kierował się Auschwitz, a także fakt zła dokonanego przez Hitlera, myślę, ze ma to związek.
Jeśli chodzi o 3 pozostałe postacie nie chciałabym się rozpisywać. Jednak jedna z ostatnich scen jest kluczowa. Jest to wyznanie win, pogodzenie się z losem i przeprosiny za czyny, które popełnił. Mówię tu o Azjacie, pierwszym w szyku połączonych. W pewnym sensie mamy tutaj odniesienie do chrześcijaństwa. "cierpienie uszlachetnia", cierpienie pozwala nam zrozumieć co jest w życiu ważne, rozliczyć się z nami samymi.
Film na dobrą sprawę się nie kończy. Autor daje nam jakby możliwość wybrania tego, jak ta historia się zakończy. On skłania nas do jeszcze większych refleksji. Nad tym kim jesteśmy, co robimy, jak niebezpieczna może być nauka, o zaufaniu, a wreszcie refleksji o naszych podstawowych zasadach moralnych.
Reasumując pomimo, iż film wydaję się tylko brutalnym graficznym opisem powstawania chorego zamysłu szalonego doktora, to jednak jest czymś więcej i daję dużo więcej. Mnie jako osobę nie bojącą się horrorów ten film szczerze poruszył i... zaskoczył. Okazał się zupełnie inny, niż inni go malują. Obejrzyjcie! Chyba, że macie słabe nerwy :P
Pewnie wielu zdziwi, że mówię o tym filmie dobrze. W końcu są to sceny okrutne, brutalne, nieludzkie. A jednak... Uważam, że pomysł jest bardzo ciekawy. Stworzenie ludzkiej stonogi, to jedynie tło tego co widz ma zaobserwować. Film ma jako dzieło kultury wywoływać u nas jakieś przemyślenia. Mogą być to przemyślenia prozaiczne, ale nie muszą takie być. W tym filmie z pewnością takie nie są.
Główna postać-Doktor Heiser- to niemiecki szalony chirurg, który zajmował się rozdzielaniem bliźniąt syjamskich. Teraz chce łączyć organizmy ludzkie. Uważam, że ta postać mogła się nie spełnić w swojej pracy. To nie jest to czego szukał. Od zawsze fascynowały go połączenia ludzi, modyfikacje, dlatego zbliżył się do nich jak najbliżej mógł-został chirurgiem. Jednakże nie o to chodziło. On chce łączyć nie dzielić. Eksperymentować, zaginać ludzi do własnej woli. Czuć ich cierpienie i słabość, oraz ich strach. To wtedy czuje moc i siłę. Wtedy czuję się człowiekiem.
Moim zdaniem ważny jest też fakt, że jest to Niemiec. Może nic, ale biorąc pod uwagę, że scenarzysta kierował się Auschwitz, a także fakt zła dokonanego przez Hitlera, myślę, ze ma to związek.
Jeśli chodzi o 3 pozostałe postacie nie chciałabym się rozpisywać. Jednak jedna z ostatnich scen jest kluczowa. Jest to wyznanie win, pogodzenie się z losem i przeprosiny za czyny, które popełnił. Mówię tu o Azjacie, pierwszym w szyku połączonych. W pewnym sensie mamy tutaj odniesienie do chrześcijaństwa. "cierpienie uszlachetnia", cierpienie pozwala nam zrozumieć co jest w życiu ważne, rozliczyć się z nami samymi.
Film na dobrą sprawę się nie kończy. Autor daje nam jakby możliwość wybrania tego, jak ta historia się zakończy. On skłania nas do jeszcze większych refleksji. Nad tym kim jesteśmy, co robimy, jak niebezpieczna może być nauka, o zaufaniu, a wreszcie refleksji o naszych podstawowych zasadach moralnych.
Reasumując pomimo, iż film wydaję się tylko brutalnym graficznym opisem powstawania chorego zamysłu szalonego doktora, to jednak jest czymś więcej i daję dużo więcej. Mnie jako osobę nie bojącą się horrorów ten film szczerze poruszył i... zaskoczył. Okazał się zupełnie inny, niż inni go malują. Obejrzyjcie! Chyba, że macie słabe nerwy :P