wtorek, 30 czerwca 2015

"Z innej dziedziny kultury i nauki"- Polscy poeci XX wieku

  Dzisiaj po raz pierwszy napiszę o postaci. Postaci dość znanej, jednakże raczej z działalności pisarskiej dla dzieci. Jak się okazuje nie jest to jednak główny kierunek, którym podążał ten artysta. Ale czy można ograniczyć krąg jego zainteresowań tylko do jednej rzeczy? Z pewnością nie.
Możliwe, że niektórzy już się domyślają o kogo chodzi :>

  Napiszę w tym poście o JULIANIE TUWIMIE, który był czołową postacią pisarstwa XX-wiecznego.

  Na początek, jak zwykle, podstawowe informację:


Data i miejsce urodzenia13 września 1894
Łódź
Data i miejsce śmierci27 grudnia 1953
Zakopane
Narodowośćpolska / żydowska
Dziedzina sztukiliteratura
Ważne dziełaCzyhanie na Boga,
Kwiaty polskie

Nie ma co się dziwić, iż poeta ten znany jest głównie z działalności pisarskiej dla dzieci. Wielu z nas do dzisiaj jest w stanie wyrecytować jeden z takich "wierszyków". Jednakże pisarza tego na pewno nie można zaliczyć do potulnych działaczy, publikujących dla malutkich dzieci. W pewnym okresie naszego życia, poznajemy go jako kontrowersyjną postać, nieco zagubioną w otaczającym ją świecie, szykanowaną i... zakompleksioną. Tak właśnie, dobrze przeczytaliście, a to nie wszystko.

  Z powyższej grafiki dowiadujemy się, że Tuwim w rzeczywistości był polskim żydem. Warto zaznaczyć, że bardzo wstydził się swego pochodzenia, a w XX-wiecznej Polsce(także jeszcze z czasów zaborów i wojny) nie miał lekkiego życia i był prześladowany. Po pijaku( a tu warto nadmienić, że autor tak dobrze znanej "Lokomotywy", nie stronił od alkoholu i był również nałogowcem) zdarzało mu się krzyczeć, że jest Hiszpanem, a nie Żydem.

  Co do rodziny, miał on siostrę, której data urodzenia waha się( w różnych źródłach) od 1898-1900 roku. Z jej wspomnieć dowiadujemy się, że młody Julian miał bardzo niecodzienne zainteresowania. Otóż uwielbiał chemie, z którą wielokrotnie eksperymentował, co nie raz mogło zakończyć się tragicznie. Nie był on za to zwolennikiem matematyki, z którą był na bakier. Podziwiał on takie postaci jak np Chopin, czy Leopold Staff. Oprócz tego możemy dowiedzieć się, iż prowadził on hodowle szczurów, a nawet... węży! Ponoć uciekły my one kiedyś w domu z prowizorycznego terrarium... Trzeba przyznać, że młodzieńcze życie Tuwima opiewa w wiele ciekawych momentów.

 Wiemy już, że Tuwim był prześladowany z powodu swego pochodzenia, ale...nie tylko z tego powodu. Już w czasie studiów(które bardzo szybko porzucił) pisał i to kontrowersyjnie, przez co był nawet narażony na wyrzucenie z uczelni! Wielu bowiem pisało pisma, iż Tuwim jest niereformowalny i niebezpieczny dla zdrowia moralnego, ponieważ sam był uznawany za wariata. Radził on sobie z takimi sprawami za pomocą ciętego... a jakżeby, języka. Był to bowiem mistrz ciętej riposty.

  Jako pisarz jest znany z przynależności do grupy artystów o nazwie Skamandryci. Do dzisiaj jest też uważany za największego z jej członków. Grupa ta cieszyła się wielką sławą, jednakże tylko Tuwim mógł godnie i dostatnio żyć, jedynie z pracy pisarskiej. Sprzedawał bowiem wiele prac np. do teatrów, czy dla kabaretów. Była to dla niego jedynie forma zarobku, nie uważał tych prac za część swojego dorobku artystycznego.
W między czasie poznał swoją przyszłą żonę Stefanie Marchew, dla której zupełnie oszalał. To była miłość od pierwszego wejrzenia, ale zakompleksiony Julian( największym jego kompleksem była bardzo duża "myszka" na policzku) bał się, iż nie będzie w stanie "zdobyć" takiej kobiety. I w pewnym sensie miał racje, 7 lat starał się o nią, ale w końcu została jego żoną. Wielu nie akceptowało tego związku, ale oni na przekór wszystkim zostali razem.
W czasie emigracji Tuwima, rozpadła się grupa Skamander.

Warte przytoczenia jest też to, że Julian Tuwim nie za bardzo znał się na polityce, za to sam znany był ze zmiennych poglądów. Początkowo działał w biurze prasowym Józefa Piłsudskiego, by w czasie stalinizmu stanąć po stronie komunistów. Poddał się w zupełności propagandzie, możliwe, że też dlatego, iż chciał zapewnić byt swojej rodzinie( Stefania nie mogła mieć dzieci, ale niewiele szybciej Tuwimowie adoptowali dziewczynkę). Niestety zachowanie to przesądziło o tym, iż Tuwim nie został zapamiętany jako jeden z największych pisarzy XX-wieku( przynajmniej w Polsce), a jako zdrajce narodu.

Podaje link do jednego z utworów Tuwima, który został przerobiony na piosenkę prze teatr muzyczny Roma:
https://www.youtube.com/watch?v=EdmZYu9Lths

"Błogosławiony, który nie mając nic do po­wie­dze­nia nie ob­le­ka te­go w słowa."

P.S Jestem ciekawa także jakich XX-wiecznych pisarzy(oczywiście z całego świata) chcielibyście, żebym opisała w tym wydaniu "Z innej dziedziny kultury i nauki". Zapraszam do komentowania :>

Julian Tuwim.jpg

poniedziałek, 29 czerwca 2015

Podział tematyczny

 Kolejny post z dawką informacji. Jako, że ciągle przychodzą mi na myśl nowe pomysły i "udoskonalenia", chciałabym wam przedstawić mój kolejny "wymysł".

 Uznałam, że najbardziej pasującą nazwą będzie "Z innej dziedziny kultury i nauki".
Nazwa długa, ale np "tygodnie tematyczne" nie pasują, z tego względu, iż nie sądzę by udało mi się zrobić np. po jednym poście dziennie. Wiem, że z powodu mojego tryby dnia, w końcu stanie się to niewykonalne.

 Polegać to będzie na tym, że na 5 postów z rzędu podźwigniemy inny temat z dziedziny kultury, a także od czasu do czasu nauki.
Raz tematem przewodnim mogą być książki np fantastycznie, czy każde inne, innym razem filmy typu dajmy na to komedie, a jeszcze kiedy indziej sławni pisarze XX wieku. Naprawde możecie się tu spodziewać ciekawych postów, może nawet kontrowersyjnych w dzisiejszych czasach, ale dozy ciekawostkę, czy humoru też nie powinno wam zabraknąć :P

 Kończąc już dzisiejszą partie ogłoszeń, gorąco zachęcam was do tego by komentować, jeśli poczujecie taką potrzebę(a chyba każdy potrzebuję wyrazić swoją opinię, czyż nie? ;) ), obserwowania mojego bloga, jeśli w jakiś sposób was zachęcił, a także każdej innej aktywności, bo te małe gesty, dają wielką siłę do działania :>

piątek, 26 czerwca 2015

Dawid Podsiadło "Nieznajomy"

 Dawid Podsiadło...artysta znany z x-factora. Nie jest medialnym człowiekiem, celebrytą. Nie jest o nim pisane na pierwszych stronach gazet. 
Muszę przyznać, że nie słucham popu na co dzień, a tym gatunkiem muzycznym Podsiadło głównie się zajmuje. Nie mniej przecież to nie oznacza, ze będę się zamykać na coś tylko dlatego, że to "nie to czego słucham". 

 Piosenka "Nieznajomy" zaskoczyła mnie. Trzeba przyznać, że wiele piosenek w dzisiejszych czasach albo ma tekst bez wyrazu, o niczym tak naprawdę, albo też muzyke, która jest często niepasująca do słów, bądź łączy obie te cechy. 

 Gdy pierwszy raz miałam przyjemność usłyszeć tę piosenkę, zwróciłam uwage na instrumenty. Spokojna gra fortepianowa, przeplatana symfonicznymi echami i odległymi dźwiękami, które stroją człowieka i dają mu wrażenie obcowania z przyrodą. Człowiek przeżywa muzykę, w jego głowie pojawiają się obrazy, np. samotnego siedzenia ma łące pośród drzew, choć jest to oczywiście subiektywne odczucie. 
Po pewnym czasie pojawiają się miarowe dźwięki uderzania perkusyjnego. Jest to jeden bardzo subtelny rytm, dzięki któremu wzmacniana jest wrażeniowość i percepcja. Obrazy w głowie zaczynają krążyć, czuje się powage sytuacji. W tym momencie dochodzi gra gitarowa, nie z regularnym biciem, a raczej rozgrywane są pojedyncze dźwięki, perkusja wzmacnia również swój akcent. Jest bardziej słyszalna i nie jest to już tylko delikatne wybijanie pałeczkami muzyki, a dochodzą uderzenia mocniejsze. Fortepian zostaje stłumiony, jednak echa nadal są słyszalne i pogłębiają się o głosy kobiece, cała kompozycja się dynamizuje coraz bardziej. W pewnym momencie dochodzi do pewnego rodzaju zawiązania napięcia i uspokojenie muzyki. Dźwięki, chwile wcześniej szybkie, stają się znów bardzo subtelne z przewagą gry gitary. Gdy ta "solówka" przyspiesza wiadomym jest, że akcja utworu znów zostaje zwiększona. Przypomina to w tym momencie taką sinusoide duchowej percepcji. Muzyka oddziałuje na zmysły raz bardziej raz mniej i pobudza naszą wyobraźnię jak dobra książka. "Bębny" znów są słyszalne i bardzo dynamiczne, i...znów dochodzi do momentalnego uspokojenia. Po tym jest już zakończenie poprzez gre fortepianową.

 A co ze słowami? Chyba zdążyliśmy zauważyć wysoki poziom muzyki, ale słowa muszą odgrywać swoją część, bez tego nie ma dobrego utworu :>
 Otóż tekst tworzy funkcjonalną całość. Jest nasycony osobistą metaforą i każdy z nas ma prawo samemu ją zrozumieć. Jest to jakby historia człowieka, który samotnie musi zmierzyć się z prywatnymi bólami, wyrzutami sumienia, ze sobą. Muzyka łączy się z tekstem w ten sposób, że jej zmiany pokrywają się z uczuciami i zachowaniami bohatera lirycznego. Wzmacnia np. ton jego wypowiedzi, głosy w jego głowie, czy ambiwalenty sposób bycia, tworząc w ten sposób piękną artystyczną piosenkę w której każdy odnajdzie cząstkę siebie. :)

Czy, więc teraz muszę was jeszcze zachęcać byście dali się ponieść muzyce w melancholijny dzień? ;)

UWAGA! Piosenka niebezpieczna dla osobowości! Napawa refleksjami :p


czwartek, 4 czerwca 2015

Złoty środek

Właśnie jestem po obejrzeniu filmu pt. "Złoty środek" w reżyserii Olafa Lubaszenki.
Jest to polska komedia.
Podstawowe dane:




Może zaczniemy od tytułu. Otóż "złoty srodek", to stwierdzenie, sformułowanie, dość często używane i bardzo znane. W wielu sytuacjach człowiek poszukuje tego tzw. Złotego środka, czyli pójścia po jak najmniejszej lini oporu. Szukamy rozwiązania w którym nie będziemy musieli poświęcać jednej rzeczy w imię drugiej.

Obejrzawszy ten film, musze stwierdzić, że tytuł ma właśnie dawać takie przesłanie i nie jest wybrany bez powodu. Walczymy o swoje, ale staramy się znaleźć takie rozwiązanie, które będzie idealne pod wieloma aspektami. Tutaj taki scenariusz jest realizowany w zabawny sposób, typowy dla komedii.

Obsada też jest bardzo ciekawa, wystarczy spojrzeć na informacje dodatkowe(wyżej grafika).
Sam film jest niezły. Może nie jest to wielkie artystyczne dzieło, ale niezłe pod względem humorystycznym, a także dobre jeśli chodzi o idee całego filmu. A chodzi w nim o drogę. Drogę jaką musi przejść główna bohaterka(wraz z rodziną) by ocalić miejsce, które zna i kocha. Oczywiście nie zabraknie wątku miłosnego(bez niego fabuła żadnego filmu, wręcz nie istnieje...), który dołoży dodatkowych emocji.

Podsumowując film fajny do obejrzenia wieczorem, samemu, bądź z drugą osobą, albo nawet z gronem osób. Nie zawiedziecie się

P.S
Podobał mi sie m.in wątek piłkarski i przysłowiowej "głupiej blondynki", włożonej w poważne rozważania ligowe...aaa sami zobaczcie :>